90% urzędów administracji korzysta z WiOO - badania Pentora

Redakcja
2010-10-04

Raport Pentor RI z badania Wykorzystanie wolnego i otwartego oprogramowania w rządowej administracji publicznej - badanie ilościowe dla Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, przeprowadzone w marcu 2010 r. a opublikowane 4 października 2010 r.


Cel badań

Głównym celem badania była kompleksowa diagnoza wykorzystania narzędzi informatycznych w rządowej administracji publicznej w ocenie pracowników działów IT tych urzędów ze szczególnym uwzględnieniem wolnego i otwartego oprogramowania.

Chodziło nie tylko o „suche” dane na tematy wykorzystywanego oprogramowania, ale – co najważniejsze – o opinie pracowników IT na temat wolnego oprogramowania oraz jego potencjału jako narzędzia pracy administracji publicznej.

W badaniu skupiono się na takich aspektach jak:

  • w jakich ilościach i do czego jest wykorzystywane wolne i otwarte oprogramowanie?
  • jaka jest jakość tego oprogramowania w oczach informatyków i urzędników?
  • jakie jest zapotrzebowanie na tego typu oprogramowanie
  • jakie są bariery jego wdrażania?


Przygotowanie i metodologia

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Aided Web Interviewing – badania ankietowe realizowane przez internet), wzięli w nim udział pracownicy działów IT administracji rządowej szczebla centralnego i wojewódzkiego.

Ankieta została wysłana do pracowników 500 urzędów centralnych oraz urzędów szczebla wojewódzkiego (organów administracji zespolonej i niezespolonej). Zrealizowanych zostało 101 efektywnych wywiadów. Warto podkreślić, że jest to bardzo wysoki wskaźnik, jak na tę formę badań – na ankietę odpowiedziało 20 proc. respondentów. Wynika to prawdopodobnie z tego, że ankieta była wysłana na adresy e-mail pozyskane w drodze rozmów telefonicznych, a nie na „chybił-trafił”.

Wśród respondentów są pracownicy działów IT z różnym stażem, pracujący na różnych szczeblach (dyrektorzy/kierownicy działów IT, „szeregowi” informatycy, samodzielni specjaliści) w urzędach różnej rangi, wielkości i szczebla. Dzięki temu w badaniach prezentowane było duże spektrum opinii.

Podsumowanie wyników

1. Poziom wykorzystania wolnego i otwartego oprogramowania (WiOO), plany wdrożeń.

WiOO jest wykorzystywane aż w 90 proc. urzędów – nie przekłada się to jednak na powszechność jego wykorzystywania. Najczęściej bowiem wykorzystywane jest na serwerach, a nie na stanowiskach urzędników. Na stanowiskach roboczych z kolei częściej są to pojedyncze aplikacje oparte na wolnych licencjach – jak np. przeglądarka internetowa Firefox czy pakiet biurowy Open Office – a zdecydowanie rzadziej cały system operacyjny Linux.

45% badanych urzędów rozważa w obecnym roku wdrożenie WiOO – przy czym zasadniczo deklarują to przedstawiciele urzędów już wykorzystujących WiOO. Wśród najczęściej rozważanych opcji znajdują się między innymi system operacyjny Linux na serwer i stanowisko komputerowe, pakiet biurowy OpenOffice i przeglądarka internetowa Firefox.

2. Powody wykorzystywania WiOO i bariery na drodze jego stosowania

Najczęściej jako przyczyny stosowania podawane są czynniki natury finansowej: wysokie koszty licencji na oprogramowanie własnościowe, którego ceny są – zdaniem respondentów – zawyżone.

Najważniejsze bariery, powstrzymujące przed wdrażaniem WiOO to konieczność przeszkolenia pracowników (od lat przyzwyczajonych do najpopularniejszych zamkniętych rozwiązań), spełnianie wymogów bezpieczeństwa przez wolne oprogramowanie oraz konieczność dostosowania własnych rozwiązań IT do wymagań nakładanych przez urzędy wyższego szczebla.

3. Opinie o jakości WiOO

Opinie co do przewagi WiOO nad oprogramowaniem komercyjnym/własnościowym (lub odwrotnie) są podzielone równo 50/50 proc. Przewaga oprogramowania własnościowego polega  – zdaniem badanych – na kompatybilności z powszechnie używanymi aplikacjami oraz na dostępności serwisu producenta. WiOO z kolei lepiej sprzyja nie-wykluczaniu cyfrowemu obywatela.

Wnioski

Polska znajduje się w szczególnym momencie historycznym. Nie jest tajemnicą, że gospodarka – w związku ze światowym kryzysem – nie jest w najlepszej kondycji. Dług publiczny rośnie. Rząd  czyni starania na rzecz ograniczenia wydatków na administrację publiczną.

Jednocześnie następuje dynamiczny rozwój nowych technologii, którym administracja musi sprostać, jeżeli mamy mówić o Polsce jako kraju nowoczesnym. Wydatki na informatyzację administracji to ogromne kwoty, wydawane z budżetu państwa i samorządów. Co zrobić, by fundusze te wydawane były racjonalnie i efektywnie?

Naszym zdaniem – jako zleceniodawcy badań – wolne i otwarte oprogramowanie jest dla administracji publicznej znakomitą alternatywą wobec powszechnie stosowanego oprogramowania własnościowego i zamkniętego. Chodzi głównie o stabilność i bezpieczeństwo – wolne licencje i otwartość kodu zapewniają każdemu użytkownikowi pełna kontrolę nad oprogramowaniem, wraz z możliwością wglądu do kodu, dostosowania do własnych potrzeb, kopiowania i rozpowszechniania. Co więcej, używanie otwartego oprogramowania nie wiąże urzędu z konkretną firmą.

Tymczasem „zakup” oprogramowania własnościowego i zamkniętego to w istocie jedynie zakup licencji. Prowadzi to do powszechnego, a niezwykle niebezpiecznego zjawiska „vendor lock-in” - uzależnienia urzędów od jednego producenta/dostawcy oprogramowania. Urząd, raz „zakupując” zamknięte oprogramowanie, po wygaśnięciu licencji skazany jest na jej okresowe odnawianie na warunkach narzuconych przez producenta – wobec perspektywy paraliżu infrastruktury informatycznej. Jeżeli mamy do czynienia z wysokiej rangi urzędem centralnym, to na wykorzystanie takiego samego oprogramowania skazane są jednostki podległe z całego kraju.

Tracą na tym również rodzime firmy IT. W obecnej sytuacji preferowane są bowiem firmy, które zajmują się pośrednictwem w sprzedaży gotowych, zamkniętych rozwiązań, a konkurencja na rynku IT sprowadza się do marży, jaką narzucają na cenę producenta. Tymczasem jesteśmy krajem o wielkim potencjale informatycznym, a zamówienia na narzędzia IT dla administracji stanowią ok. 20 proc. całego rynku IT w Polsce. Upowszechnienie wolnego i otwartego oprogramowania w administracji otworzyłoby dostęp do zamówień publicznych na oprogramowanie wszystkim, także małym i średnim firmom informatycznym, a nie tylko dealerom gotowych (najczęściej zagranicznych) rozwiązań.

Warto także wspomnieć że stosowanie wolnego i otwartego oprogramowania zgodne jest z postulatem neutralności technologicznej państwa. Tymczasem korzystanie z oprogramowania komercyjnego/własnościowego w komunikacji urzędu z obywatelem czy przedsiębiorcą w praktyce wymusza na nim zakup takich samych rozwiązań technologicznych. Sztandarowym przykładem jest ZUS-owski „Płatnik”, dostępny od lat tylko w wersji dla  Windows, co w praktyce wymusza na każdym przedsiębiorcy zakup licencji na ten system operacyjny! Generalnie wysoki „poziom dotarcia” WiOO do badanych urzędów jest wysoki.  Wskazywane bariery wydają się do pokonania – zależy to jednak nie tylko od chęci samych informatyków, którzy z reguły nie są niechętnie nastawieni do WiOO, oraz przyzwyczajeń urzędników (tu: konieczność szkoleń), lecz także od centralnych urzędów najwyższej rangi, których decyzje w sprawach wdrożeń oprogramowania mocno rzutują, albo są wręcz decydujące, na wybory podejmowane w urzędach niższej rangi. Okazuje się również, że informatycy prawdopodobnie poradziliby sobie ze szkoleniami wew. Pracowników urzędów, bowiem jak wskazuje badanie, ich wiedza informatyczna jest bardzo wysoka.

Dodatkowo,  jak szacuje Przewodniczący Rady Ekspertów Fundacji dr Tomasz Barbaszewski w swojej publikacji Zamówienia publiczne na oprogramowanie - aspekty technologiczne i finansowe administracja wykorzystując WiOO mogłaby zaoszczędzić aż 70% kosztów. Dlatego też jeszcze szersze stosowanie WiOO, nie tylko na serwerach ale również na komputerach biurkowych, mogłoby znacznie przyczynić się do realizacji postulatów „taniego państwa”.

Reload Image
Autor: Deepak
2012-10-25 11:22:09
Hej! Polecam lekturę , kernnotkie niedopowiedzenia prawdy. Łąkowe śmietankowe i 3/4 osf3b dopowiada sobie masło! . A to masło nie jest, bo masło musi mieć minimum 82-83% tłuszczu. Jest więc to margaryna lub miks maślany mimo, że sugeruje się inaczej.Zgadzam się, że bywa gorzej często udział procentowy tłuszczu jest niższy, a informacja o tym jeszcze bardziej ukryta. Ale nie zmienia to faktu że mamy tu do czynienia z manipulacją. Sprzedaje się margarynę, a sugeruje, że pełnowartościowe masło. Jeśli mi nie wierzysz polecam przeszukanie stron internetowych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta i poczytanie sobie, ile kar nałożyli na producentf3w miksf3w maślanych stosujących identyczny wybieg? Jeśli to nie byłoby oszustwo, to za co byłyby te kary?
Autor: Tomasz Barbaszewski
2010-10-10 09:45:00
Nie wiem, gdzie byli inni - wiem, gdzie ja byłem. Otóż zajmowałem się się Uniksem, TCP/IP i podobnymi "głupstwami"tw (jak twierdzili Panowie z Microsoftu i Novella) od początku lat 1980 (słynne PDP-11 - i jej "demoludowy" klon - SM4). Pamiętam także początki Windows NT (poszukaj w starych PC Kurierach) i porozumienie ACE (Advanced Computing Environment), opracowywanie DCE (Distributed Computing Env.), wprowadzenie X.500 i wersji pochodnych oraz pierwsze przeglądarki graficzne - NCSA Mosaic. I pamiętam bardzo dobrze próby zawłaszczania tych technologii opracowanych na Uczelniach i Instytucjach Badawczych przez tak zwany "przemysł komputerowy". I oczywiście próby ich zamykania. Na szczęście nie wszystkie się udały. To właśnie taka polityka "przemysłu softwarowego" spowodowała fiasko wymienionych powyżej porozumień, pogrzebanie idei "Open System" (nie myl z "Open Source") - a i tak NetBEUI (Microsoft) i TokenRing (IBM) razem z AppleTalk (wiadomo) diabli wzięli pomimo poparcia "niekwestionowanych liderów rynku). StarOffice używałem "od zawsze" nawet jak był jeszcze niemieckim produktem. Ale zapewne słyszałeś o tezie Kopernika - "Gorszy pieniądz wybiera lepszy"! Możesz sobie poczytać w sieci co robiłem na początku lat 1990 - a ja odpowiem pytaniem - jak wyglądały wtedy Windowsy w stosunku do UNIX'ów? Prymitywna nakładka graficzna na DOS'a (pamiętasz super-wyrób Microsoftu - MS DOS 4.0 ?). Nie ma problemu - niech będzie wolna konkurencja. Ale uczciwie! W poprzedni poście piszesz "ile Linuksów pracuje na dużych serwerach" i wyśmiewasz się "czy 1%???". Odpowiadam Ci, jak jest naprawdę (z podaniem źródeł) to uciekasz pisząc o desktopach i serwerach domenowych i Active Directory (oczywiście produkt MS - czyżbyś nie znał innych systemów usług katalogowych?). A te słynne domeny? Poszukaj w sieci, co to był "MS Lan Manager for UNIX Systems" (produkt AT&T oraz MS). Mam instrukcję do niego na półce w biurze. Niestety, tylko papierową - ale na rewers mogę Ci pożyczyć. Zobaczysz, kto naprawdę wprowadził "net use"... Dostęp do Internetu w 1999 r. - to, że Ty go nie miałeś, nie oznacza, że inni go nie mieli! A kompilacja jądra? W Uniksach często się go linkowało - i wyobraź sobie, można było dolinkowywać własne moduły!!! Czy to wada czy zaleta? Dla użytkownika domowego - wada bo może coś niechcący popsuć (choć niewielka, bo zawsze dostarczano gotowe wersje wykonywalne). Dla profesjonalisty - niewątpliwa zaleta - można np. wprowadzić obsługę specjalizowanych urządzeń. A profesjonalista powinien wiedzieć co robi - inaczej nie zasługuje na to miano. Problem jest ważny - i to nie dlatego, że jak nie używam w ogóle MS Windows - i to nie z powodów pryncypialnych - po prostu przyzwyczaiłem się do X Window o wersji X11R3 i mam to czego potrzebuję. Nikomu nie zabraniam korzystać z MS Windows. Ale nie może być tak, że z publicznych pieniędzy finansowana jest dowolna firma komercyjna - a właśnie Płatnik to świetny przykład wymuszania na siłę MS Windows. A na to nie powinno być zgody. Oczywiście MS jak każda firma komercyjna walczy o zachowanie monopolu i szuka w tej walce sojuszników - dlatego przecież piszesz o Active Directory - a nie o usługach katalogowych ogólnie... Kończąc - Microsoft to gigant w przemyśle komputerowym (podobnie jak Hyundai w innej dziedzinie). Czy to oznacza, że każdy produkt MS jest "najlepszy z definicji"? PS: Zapomniałem podpisać poprzedni mój post - przepraszam
Autor: aix_Wolna_Głupota
2010-10-08 13:23:37
Hyundai posiada największą na świecie stocznie i produkuje mnóstwo statków - czy to oznacza, że produkuje najlepsze samochody i ciężarówki??? To, że Linux sparwdza sie w rozwiązaniach klastrowych nie oznacza, że równie dobrze nadaje się na desktopa, albo na serwer domenowy obsługujący katalog Active Directory. Co do Płatnika to program ujrzał światło dzienne w styczniu 1999. Porównywanie do e-Deklaracje jest nie na miejscu poniweaż wtedy nie istnia szerokopasmowy dostęp do internetu. Przypomnij sobie jak wygłądała popularność alternatywnych systemów operacyjnych w 1998/9?? Nie było OpenOffice'a. Linux nie nadwał się do niczego innego tylko na serwer - żeby chodziło cokolwiek trzeba było kompilować jądro. A teraz najważniejsze: gdzie wtedy byliście??? Dlaczego, wielcy obrońcy prawidłowych przetargów, nie krzyczeliście 12 lat temu???? Co do wciskania jednego rozwiązania to mnie wychodzi, że jest to tańsze niż utrzymywanie kilku. Najlepszym przykładem jest próba przenoszenia sformatowanego dokumentu między StarOffice, OpenOffice, KOffice w formacie odf - życzę powodzenia, a i tak najbardziej kompatybilny, najszybszy, najbardziej niezawodny, ale i najdroższy jest MS Office (ciekawe czemu nie krzyczycie jak władza kupuje nowe BMW przecież Dacią Logan też dojedzie na miejsce - za komfort trzeba zapłacić).
Autor:
2010-10-08 09:09:28
ad. aix_Wolna_Głupota: Skąd te Twoje dane? Jeśli chodzi o serwery - to sprawdź na www.top500.org (500 najszybszych i największych maszyn na Świecie) - dowiesz się, że pod Linuksem pracuje 455 tych maszyn - a pod MS Windows aż 5! - czyli aż 1%! Nawet stary UNIX ma znacznie większy udział niż Windows - bo około 4,5 %. Jeśli chodzi o mniejsze maszyny - to np. 70% Urzędów Wojewódzkich ma serwery WWW postaiwone na Linuksie (sprawdź choćby Netcraftem) - sam zresztą przyznajesz: "W przypadku dużych aplikacji z interfejsem webowym często za podstawę służy Linux, baza danych to najczęściej Oracle lub Postgres i mimo tego kod jest zawsze zamknięty." To, czy kod aplikacji czy bazy (sporo jest jednak mySQL + PHP) jest zamknięty czy nie - zależy od decyzji autorów. Nikt z PPPIT nikomu tego nie zabrania. Sam widzisz, że wolne oprogramowanie (system LINUX) może znakomicie współpracować z własnościowym - takich przykładów można zresztą podawać bardzo wiele - także sporo Urzędów (również centralnych) wykorzystuje OpenOffice pod "Windą" - a więc można i tak i siak. Chodzi po prostu o to, aby nie "wduszać" jednego rozwiązania. Przykładem może być słynny "Płatnik" ZUS - udostępnienie go tylko po Windows oraz ustawowe! zmuszenie firm do rozliczeń elektronicznych spowodowało, że ZUS zadziałał jako agent sprzedaży Microsoftu - a to jest NIEDOPUSZCZALNE. To tak, jakby do korzystania z dróg publicznych były dopuszczone tylko samochody marki KIA (na przykład). A przecież można normalnie - choćby tak jak Ministerstwo Finansów postąpiło w systemie e-Deklaracje. Można przesłać PIT-a z Windows, Linuksa i Maca - a więc się da! Dlatego właśnie nagrodziliśmy MF "Izydorem"!
Autor: aix_Wolna_Głupota
2010-10-08 02:23:30
Pani w urzędzie miała pewnie problem z odf ponieważ korzystała z Open Office'a sprzed 2005, który jak wiemy nie obsługował go ;). Co do ściągania OpenOffice'a to co zrobić z osobami korzystającymi z MorphOS, AmigaOS, BeOS, GEOS ;) czy Android ???? Tam nie ma OpenOffice'a. Dlaczego ja jako użytkownik np. Workbencha ;) mam być zmuszany przez urząd do kupna komputera kompatybilnego z x86, instalację odpowiednich programów i naukę nowego systemu?? Kto mi zwróci mój czas i pieniądze???? Co do odt to musicie się uzbroić w cierpliwość. Jeszcze parę lat i wszyskie urzędy przejdą na Office'a 2007/2010 gdzie format ten jest obsługiwany natywnie. Nie zapominajmy, że OO.org obsługuje odt od 2005 więc MS Office jest do tyłu tylko 1 rok (oficjalna premiera miała miejsce w listopadzie 2006).
Autor: Maciej Grela
2010-10-07 21:55:14
@aix_Wolna_Głupota: 8< ----------------------------------- News jest tendencyjny o ile nie tandetny podpnie jak raport. w 90% urzędów jest WiOO,OK , może być i 100%. 8< ----------------------------------- Przeczytaj ten raport i przejrzyj na oczy zamiast się burzyć. On nawet popiera twoje poglądy na tę sprawę ;). 8< ----------------------------------- Pytanie jest takie: na ile serwerów windowsowych przydada 1 linuxowy??? Strzelam: 100 do 1. 8< ----------------------------------- A ja strzelam, że jest odwrotnie ! Bezsens. 8< ----------------------------------- Piękny argument: "WiOO z kolei lepiej sprzyja nie-wykluczaniu cyfrowemu obywatela." Tylko o co chodzi??? 8< ----------------------------------- Hmmm, no pomyślmy. Urząd X tworzy formularz w doc i mi go przesyła mailem. Ponieważ formularz został stworzony i przetestowany tylko w MS Office tylko w nim będzie działał poprawnie. Czyli muszę kupić MS Office. Teraz inna sytuacja - urząd X tworzy formularz w odt i mi go przesyła mailem. Ponieważ formularz został stworzony i przetestowany w OpenOffice mogę ściągnąć sobie za darmo openoffice i go wypełnić ! Nawet makra będą działać, IIRC tworzy się je w pythonie. Doprawdy nie wiem, czego tu nie rozumiesz.
Autor: Michał Olber
2010-10-07 19:46:42
@aix_Wolna_Głupota To wykluczenie, o którym jest mowa w artykule dotyka moje kochanego miasta, jakim jest Łódź. Chcąc wysłać dokument w ODT muszę iść z pismem do urzędu i ze skargą, że Pani Krysia nie potrafi odczytać międzynarodowego standardu zapisu dokumentów, bo informatykowi nie chciało się tego zainstalować, mimo że ustawa wyraźnie mówi, jakie są minimalne wymagania informatyczne. Ostatnio miałem klientkę, której szkoła nie potrafiła otworzyć dokumentu w ODT, bo oni mają tylko pirackiego MS Offica. No ja przepraszam, ale żeby informatyzacja przedszkoli, szkół, gimnazjów była aż w tak dalekim stadium zapaści, to nawet dług Polski się przy tym chowa.
Autor: aix_Wolna_Głupota
2010-10-07 13:57:55
News jest tendencyjny o ile nie tandetny podpnie jak raport. w 90% urzędów jest WiOO,OK , może być i 100%. Pytanie jest takie: na ile serwerów windowsowych przydada 1 linuxowy??? Strzelam: 100 do 1. Piękny argument: "WiOO z kolei lepiej sprzyja nie-wykluczaniu cyfrowemu obywatela." Tylko o co chodzi??? " Upowszechnienie wolnego i otwartego oprogramowania w administracji otworzyłoby dostęp do zamówień publicznych na oprogramowanie wszystkim, także małym i średnim firmom informatycznym, a nie tylko dealerom gotowych (najczęściej zagranicznych) rozwiązań." Ściema i kłamstwo. W Polsce jest sporo firm piszących soft począwszy od małych programów skończywszy na dużych systemach ERP. Sposób licencjonowania tego softu nie ma nic wspólnego z licencją serwera. W przypadku dużych aplikacji z interfejsem webowym często za podstawę służy Linux, baza danych to najszęściej Oracle lub Postgres i mimo tego kod jest zawsze zamknięty. Większość małych firm pisze pod windę z bardzo prostej przyczyny: zależy im na sprzedaży i utrzymaniu się na rynku. Skoro winda ma 90% rynku to wybór staje się oczywisty.
Autor: X
2010-10-06 07:10:32
Dokładnie tak. Urzędy wyższego szczebla nie dość, że mają licencje np. na Office-a to nawet nie instalują OpenOfiica, a co za tym idzie nie potrafią otworzyć dokumentu przesłanego z urzędów niższego szczebla. Wprawdzie OpenOffice potrafi zapisać dokument jako doc, ale ta kompatybilność czasem lubi zawieść. Chcecie Tusku taniego państwa - to zmuś wszystkie urzędy do stosowania wyłącznie otwartych rozwiązań. Zakaz instalowania Office-a na początek byłby niezły. Windowsa znacznie trudniej się jest pozbyć, ale z czasem też się będzie dało, trzeba tylko zmienić mentalność pracowników tych urzędów, które nie mają za mało pieniędzy i serwer u nich to musi być serwer (min. 3 zasilacze, dyski SCSI i Windows 2003 Enterprise).
Autor: notgnucy
2010-10-05 09:29:20
"Jeżeli mamy do czynienia z wysokiej rangi urzędem centralnym, to na wykorzystanie takiego samego oprogramowania skazane są jednostki podległe z całego kraju." Tak się właśnie prezentuje tzw. wysoka kompatybilność zamkniętych rozwiązań ;-) .