W Gazecie Prawnej o „vendor lock-in”

Ryszard Michalski
2012-11-19

W dzisiejszym wydaniu Dziennika można przeczytać o groźnym zjawisku uzależnienia instytucji państwowych od jednego producenta oprogramowania.


W artykule przybliżony został ostatnio ogłoszony przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przetarg na zakup sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem (sprawę dokładnie opisaliśmy tutaj). W opisie przedmiotu zamówienia urzędnicy CBA wskazali na konkretne z nazwy produkty jakich oczekują, tj: system operacyjny Windows, procesor Intel, system operacyjny OS X Lion, komputer MacBook Pro, mysz operacyjna Apple, pakiet biurowy Microsoft Office, karta graficzna NVIDIA. Problem jednak w tym, że wskazanie konkretnych produktów od konkretnego producenta narusza podstawowe zasady PZP tj. zachowanie uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców oraz prawidłowe opisanie przedmiotu. W tym miejscu warto zauważyć, że na rynku istnieje szereg różnych systemów operacyjnych, pakietów biurowych oraz producentów sprzętu, stąd nie ma uzasadnionej potrzeby posługiwania się poszczególnymi markami produktów. Uwagę na to CBA zwrócili eksperci Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania sugerując dokonanie zmian w dokumentacji przetargowej. Jednak urzędnicy CBA (poza jedną pozycją) podtrzymali zapisy w przetargu, uzasadniając, że zamawianie  konkretnych produktów od konkretnego producenta jest spowodowane tym „iż pracownicy Zamawiającego obecnie użytkują wskazany system operacyjny, a także inne programy, które pracują w środowisku Windows. W związku z powyższym, uzasadnione potrzebami Zamawiającego jest sformułowanie wymagania, aby nowe zakupione przez niego jednostki były wyposażone w taki sam system.”. Stanowisko CBA ukazało, że możemy mieć w tej instytucji do czynienia z tzw. zjawiskiem „vendor lock-in”, czyli uzależnienia się od rozwiązań informatycznych jednego, wiodącego producenta. Niestety problem ten dotyczy wielu innych polskich instucji publicznych i co najbardziej niepokoi, urzędnicy nie widzą w tym problemu pogłębiając skalę „vendor lock-in” kolejnymi wadliwymi przetargami. Zamawiający nie mają nawyku przeprowadzania przed ogłoszeniem postępowań rzetelnych analiz TCO (Total Cost of Ovnership) które ukazałyby całkowity koszt wdrożenia pożądanych rozwiązań, tym samym generując spore oszczędności. „Urzędy nie mogą zachowywać się jak zwykli konsumenci na zakupach i planować: Znam taki sprzęt, to go sobie kupię” – mówi Wiesław Paluszyńskiej z Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji pytany o komentarz dla Gazety Prawnej. – Prawo zamówień publicznych, choć niedoskonałe, obowiązuje i zobowiązuje do zachowania określonych rygorów. To, że urząd ma już sprzęt określonej marki z danym systemem, nie pozwala mu dalej zamawiać takiego samego. Zgodnie z rozporządzeniem o interoperacyjności systemów urząd może tak zrobić, jeśli jest to uzasadnione ekonomicznie, a nie dla wygody urzędników.”

O zjawisku „vendor lock-in” w administracji publicznej oraz stanowisku jakie w tej sprawie ma Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania mogą Państwo przeczytać w dzisiejszym wydaniu Gazety Prawnej w artykule autorstwa Pani redaktor Sylwii Czubkowskiej. Można zapoznać się z nim tutaj