Fot. Rafał Brzychcy
Fot. Rafał Brzychcy

Zapis "lub równoważne" - alibi czy rzeczywista możliwość wyboru?

dr Tomasz Barbaszewski
2009-12-30

Czym w istocie jest zapis w zamówieniu publicznym słowa "równoważne"? Czy nie jest to swego rodzaju słowo-wytrych – czysta formalność do niczego nie zobowiązująca?


Bardzo często organizujący przetargi publiczne nadużywają możliwości stwarzanych przez art. 29 Ustawy Prawo zamówień publicznych: podają nazwę własną oprogramowania (np. Microsoft Office) wraz z dodaniem określenia "lub równoważne" uważając, że pozwala im to na samodzielne określenie, czy oprogramowanie oferowane jako "równoważne" zostanie dopuszczone do dalszego postępowania.

Tymczasem sprawa jest bardziej złożona:

Zespół Arbitrów w wyroku z dnia 5 czerwca 2003 r. sygn. akt UZP/ZO/0-711/03 określił ofertę równoważną jako „taką, która przedstawia przedmiot zamówienia o właściwościach takich samych lub zbliżonych do tych, które zostały określone w SIWZ, lecz oznaczonych innym znakiem towarowym, patentem lub pochodzeniem. Nie jest to oferta identyczna ze wskazanym przedmiotem zamówienia” (...) „Produkt równoważny to taki, który ma te same cechy funkcjonalne, co wskazany w SIWZ konkretny z nazwy lub pochodzenia produkt. Jego jakość nie może być gorsza od jakości określonego w specyfikacji produktu”. (Przemysław Szustakiewicz, Zasady Prawa zamówień publicznych, Warszawa 2007, wyd. I, s.213).

Czyli znów pozostaje spora dowolność – bo cechy funkcjonalne można dość łatwo porównać, ale jak zmierzyć "jakość oprogramowania"? Bardziej pomoże nam w tym inny wyrok Zespołu Arbitrów:

Zgodnie z wyrokiem Zespołu Arbitrów z dnia 7 czerwca 2006 r., sygn. akt UZP/ZO/0-1600/06 „Zamawiający w SIWZ powinien doprecyzować zakres dopuszczalnej równoważności ofert. W przeciwnym razie nie będzie w stanie ocenić ofert pod kątem własnych potrzeb oraz porównać złożonych ofert. Określenie chociażby minimalnych wymagań w zakresie parametrów oferowanych wyrobów pozwala uznać ów wyrób za równoważny bądź nie, a w konsekwencji dopuścić ofertę do oceny bądź ją odrzucić jako niezgodną z treścią SIWZ.

Wyrok ten podkreśla więc konieczność przeprowadzania oceny oferty pod kątem własnych potrzeb Zamawiającego. A zatem potrzeby te powinny zostać określone, udokumentowane i umieszczone (już jako wymagania) w podstawowym dokumencie przetargu – SIWZ.

Takie postępowanie jest szczególnie godne polecenia, gdy przetarg dotyczy wartości niematerialnych i prawnych – a więc praw do wykorzystywania oprogramowania. Sam dopisek "lub równoważne" po nazwie własnej dowolnego programu sprawy nie rozwiązuje i w prosty sposób może prowadzić do zupełnie niepotrzebnych sporów i związanych z nimi opóźnień.

Określenie właściwości technicznych oprogramowania umożliwia nie tylko jednoznaczne stwierdzenie, czy dwa (lub więcej) zaoferowane rozwiązania należy uznać za równoważne – po prostu wystarczy przeprowadzić odpowiedni test sprawdzający – lecz umożliwia także wprowadzenie elementów oceny wartości merytorycznej oferty, np. przyznanie dodatkowych punktów, które będą wzięte pod uwagę przy końcowej ocenie ofert.

Nie narazimy się także na niebezpieczeństwo wyboru oferty, która nie spełnia wszystkich naszych wymagań. Wbrew pozorom takie przypadki występują bardzo często – w mojej praktyce odnotowałem nawet dostawę "terminali" nie wyposażonych w żaden protokół terminalowy, ponieważ Zamawiający uznał zapis "system operacyjny Embedded Windows CE v. 5.0 lub wyższa albo równoważny" za całkowicie wystarczający. I dostarczono mu produkt w 100% zgodny z zapisem SIWZ – tylko nie nadający się do wykorzystania. Naraziło to oczywiście Zamawiającego na dodatkowe koszty – w tym konieczność powtórnego zakupu licencji na korzystanie z oprogramowania.

Dopuszczenie produktów równoważnych jest bardzo korzystne dla Zamawiającego – jednak tylko wówczas, gdy określi on w sposób jednoznaczny, jakich funkcji oprogramowania potrzebuje i umieści w SIWZ odpowiednie związane z tym zapisy. W przeciwnym przypadku może spowodować tylko kłopoty ze sprawnym przeprowadzeniem przetargu.

Tomasz Barbaszewski – Przewodniczący Rady Ekspertów Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, prezes firmy ABA, były dyrektor ds. nowych technologii w Optimus SA, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i Politechniki Krakowskiej.

Reload Image
Autor: Cassie
2012-01-12 16:06:23
Stay with this guys, you're helping a lot of popele.
Autor: HubbaBubba
2010-08-23 12:32:00
Przetargi rozwijają biurokrację, a cofają firmy w rozwoju