Walka z wykluczeniem a komercyjne oprogramowanie

Grzegorz Kmita
2010-04-12

7 kwietnia br. Urząd Miasta i Gminy Chocianów ogłosił przetarg na dostawę 40 komputerów z oprogramowaniem w ramach programu eInclusion (przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu). Urząd zamawia komputery z systemem MS Windows. Przetarg ten jest przedmiotem naszej kolejnej interwencji.


W omawianym przetargu nieograniczonym (nr 78251 - 2010, termin składania ofert: 16.04.2010 r., godz. 10.00), którego opis i SIWZ znajdują się na stronach internetowych gminy Chocianów, przedmiotem zamówienia jest dostawa 40 zestawów komputerowych składających się z komputera i monitora wraz z systemem operacyjnym, oprogramowaniem biurowym oraz programem filtrującym w ramach projektu – Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu – eInclusion w Gminie Chocianów. Komputery mają byc wyposażone w Microsoft Windows 7 Professional PL 32-bit, zainstalowany system operacyjny niewymagający aktywacji w firmie Microsoft za pomocą telefonu lub Internetu. Dołączony nośnik z oprogramowaniem.

To właśnie ten zapis spowodował podjęcie przez nas interwencji we współpracy z Kancelarią Radcy Prawnego Rafała Malujdy. Co ciekawe, Zamawiający opisuje także oprogramowanie biurowe oraz antywirusowe, które ma zostać dostarczone wraz ze sprzętem, lecz tutaj opis jest jak najbardziej zgodny z przepisami Pzp: Zintegrowany pakiet biurowy (licencja dla użytkowników domowych) - edytor tekstu, arkusz kalkulacyjny, baza danych, program do tworzenia prezentacji. Całość ze wsparciem technicznym obejmującym indywidualną pomoc techniczną, aktualizacje oprogramowania, dostęp do najnowszych dodatków. Zintegrowane oprogramowanie filtrujące realizujące funkcje ochrony antywirusowej, przed niepożądanymi wiadomościami elektronicznymi, zapory ogniowej i chroniące przed różnego rodzaju oprogramowaniem szpiegującym wraz z aktualizacjami w całym okresie gwarancji.

Jest to jeden z wielu ogłaszanych w ostatnim czasie przetargów, zawiązanych z działaniami gmin przeciwko wykluczeniu cyfrowemu. Gminy zamawiają komputery z oprogramowaniem i bezpłatnie udostepniają je na okres kilku lat wytypowanym wcześniej rodzinom, zagrożonym wykluczeniem społecznym. Problem polega na tym, że z reguły komputery te wyposażone są w system operacyjny MS Windows, więc po zakończeniu okresu dzierżawy rodziny objęte projektem staną przed koniecznością zakupu własnego sprzętu - a zarazem zakupu tego właśnie systemu, gdyż o istnieniu innych po prostu nie będą wiedzieć, nie mówiąc o umiejętności obsługi.

Biorąc pod uwagę, że są to przeważnie gospodarstwa domowe o niskim statusie materialnym, edukacja informatyczna oparta o znajomość wyłącznie komercyjnego oprogramowania nie jest najlepszym pomysłem - przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu powinno, naszym zdaniem, polegać na edukacji w zakresie wykorzystania wolnego, ogólnodostępnego oprogramowania; tym bardziej, że zarówno pod względem różnorodności oferowanych aplikacji, jak i poziomu trudności obsługi, jest ono w stanie całkowicie zaspokoić potrzeby i oczekiwania domowych użytkowników.

W naszym piśmie interwencyjnym, z którego pełną treścią można zapoznać się tutaj, zwracamy w związku z tym uwagę nie tylko na niezgodność tak ogłoszonego przetargu z paragrafami Prawa zamówień publicznych, lecz także właśnie na fakt co najmniej dyskusyjnej skuteczności walki z wykluczeniem cyfrowym za pomocą dostarczania niezamożnym rodzinom komputerów z komercyjnym oprogramowaniem, zamiast uświadamiania im, że mają duży wybór ogólnodostępnych, bezpłatnych rozwiązań, i nauki korzystania ich bogatej oferty.

Przetargi ogłaszane w ramach projektow typu eInclusion oraz innych projektów o charakterze edukacyjnym opisywaliśmy już kilkakrotnie, np. w artykułach Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu pod znakiem MS oraz Miasta, gminy, powiaty i "vendor lock-in". Warto również zauważyć, że w większości tych przetargów wchodzi w grę duże zaangażowanie środków unijnych, które zamiast zostać w kraju i służyć wsparciu rodzimej, lokalnej przedsiębiorczości, odpływają za ocean w postaci opłat licencyjnych za komercyjne oprogramowanie.

Reload Image
Autor: MarcinB
2012-10-04 01:21:05
Jak bym ustawił przetarg żeby systemem był FreeBSD a pakietem KOffice (opisy zgodne z UZP) to też by było marudzenie. Takie programy to wywalanie pieniędzy w błoto bo to gloryfikacja biedy.
Autor: kosma
2010-08-07 17:22:43
piasale wczasniej ale sie nie podpisalem prosze o publikacje. Pisaelm o tym ze lubie debiana i itd
Autor:
2010-08-07 13:32:09
Hej podejrzewam, że przeciwnicy ms windows te posty napisali korzystając z windowsa... Sam organizuje przetargi publiczne dla instytucji rządowych. Dla mnie praca na linuxie czy na windowsie nie sprawia żadnej różnicy. Lubie obydwa systemy Szczególnie debiana mam serwery postawione na linuxie i na windowsie. Kiedyś jak organizowałem przetarg to nie wskazywałem rodzaju systemu. Wszystkie firmy oferowaly mi windowsa i ms office dlaczego???? Bo nikt nie chcial brać odpowiedzialności za poprwno prace na linuxie. Przyklad Płatnik do deklaracji zus, wiele programow ksiegowych. Zatem jezeli chce miec wszystko dzialjace to polecaja windowsa komputery maja certyfikaty na windowsa i wiadomo ze sterowniki beda dzialac a co z linuxem i wiloma skanerami drukarkami wyobrazacie sobie jaki sa problemy z doborem sprzetu pod linuxa???? podsumowujac jezeli jestes informatykiem to bedziesz eskazywal na windows zeby miec mniej stresu w pracy. Slowa te potwierdzam wlasnym doswiadczeniem tworzylem sytemy z linuxem i z windowsem. Linux jako serwer polecam jako desktop rowniez ale trzeba uporzadkowaqc sprzet i programy fachowe. na windows raczej wszystko pracuje....
Autor: Grzegorz Kmita (redakcja)
2010-04-17 19:19:16
Jak najbardziej jest to nieprawidłowo skonstruowany przetarg (wskazane z nazwy Win XP i pakiet MS Office), tyle, że został dawno rozstrzygnięty - jeszcze przed startem naszego serwisu.Swoją drogą, kuriozalna sytuacja: UZP ogłasza przetarg niezgodny z PZP!
Autor: obserwator
2010-04-15 18:22:36
skoro kupowanie komputerów wraz z oprogramowaniem wymienionym dokładnie z nazwy jest łamaniem ustawy to jak się odnieść do dego? http://www.uzp.gov.pl/zamowienia-publiczne-w-uzp1/dostawa-sprzetu-komputerowego-5-xi.2009/specyfikacja_sprzet_komputerowy.pdf czy ktoś mi to moźe wytłumaczyć?
Autor: trzewiczek
2010-04-14 07:13:01
@ anty: Ponieważ ma Pan doświadczenie z przetargami i zamówieniami tego typu i pisze Pan o tym, że programiści są drodzy, prosiłbym o przytoczenie dowolnej kalkulacji kosztów wykorzystania otwartego oprogramowania w miejsce oprogramowania komercyjnego zakładając, że zamiast płacić za licencje zatrudniamy programistów, którzy dostosują nam produkty open source do naszych specyficznym potrzeb. Kiedyś przeprowadziłem taką małą symulację w branży animacji i modelowania 3D porównując koszta produktów Autodesku z Blenderem i muszę powiedzieć, że mój rozmówca pracujący w tej branży i oddany w pełni Autodeskowi przyznał, że Blender z programistami w firmie to rozwiązanie bardziej ekonomiczne, lecz on bałby się zaryzykować, bo nie zna nikogo, kto tak robi. Pozostanie zatem przy Autodesku. Gdybyśmy tak policzyli koszta tych licencji to na jak długo moglibyśmy zatrudnić ilu programistów, których jedynym zadaniem byłoby stworzenie dla nas rozwiązań open source do naszych szczególnych potrzeb (w oparciu o dostępne systemy)? Poza tym mówienie o tym, że są przetargi większe "niż te 35 mln" to jednak zaskakująca postawa - 35 mln to 35 mln i dlatego, że są też i większe przetargi, nie powinniśmy tego marginalizować. Jeśli zaś chodzi o nastawienie na rozwiązania open source to poza oszczędnością finansów, możliwością dostosowania do własnych potrzeb itp. wydaje się, że państwo powinno wspierać rozwiązania otwarte. I to z prostego powodu: dlatego, by decyzje państwowe poparte były rozsądną dyskusją i każdorazowo pytaniem o to, jakie są najlepsze rozwiązania w danej sytuacji, a nie korzystanie z automatu z co nam działa i jest dobrze, jak jest. Status quo w państwie jest niebezpieczne - to nie jest rewolucyjna teza. Dla przykładu: jeśli w urzędzie widzę komputer z systemem biurkowym Microsoftu oraz pakietem biurowym tej firmy to zastanawiam się dlaczego nie ma tam zwykłego Ubuntu (lub innej Fedory) z jednym z OpenOfficów - są tańsze i bezpieczniejsze, a ich nie da się powiedzieć, że ich funkcjonalność jest mniejsza niż rozwiązań dostarczanych przez Microsoft (można dyskutować o tezie odwrotnej!). Jeśli urzędnik państwowy wysyła mi formularz do wypełnienia w formacie doc z pakietu MS Office 2007 czy 2010 to mam wątpliwości, czy AbiWord, którego używam poprawnie interpretuje treść pliku - format doc jest bowiem zamknięty i nie sposób go adekwatnie zaimplementować. Jeśli jest to formularz o ministerialne stypendium lub dotację to zaczynam się obawiać, czy mój formularz będzie dobrze wypełniony oraz czy po otwarciu go przez urzędnika, czy będzie tym, co wysłałem. Jeśli pieniądze UE przeznaczane są na zakup mniejszej ilości komputerów niż by można tylko dlatego, że ktoś chce tam Windowsa 7 (bez podania ŻADNEGO uzasadnienia), którego najtańsza licencja to równowartość komputera poleasingowego z dowolnym biurkowym Linuksem, to myślę sobie, że to spora niegospodarność, która dotknie najuboższych, bo do nich kierowany jest program eInclusion. Ja nie chcę ideologicznej wojny z Microsoftem i oprogramowaniem własnościowym (są obszary, gdzie ciężko znaleźć dla komercyjnych rozwiązań alternatywę). Ja chciałbym, żeby w państwie decyzje podejmowane były na podstawie dyskusji na temat najlepszych rozwiązań w danych okolicznościach. Niedawna tzw. "Debata z internautami" to świetny tego przykład - premier Tusk wycofał się wstępnie z planowanych zmian legislacyjnych dlatego właśnie, że jak sam przyznał - rząd nie zdefiniował dobrze problemu, który chce rozwiązać i stąd nie jest w stanie zwrócić się do grupy ekspertów o pomoc w znalezieniu najbardziej adekwatnego rozwiązania. Ile takich decyzji jest przeprowadzanych w podobny sposób, które nie zostały zablokowane przez głos oddolny, jak to miało miejsce w przypadku tzw. "Ustawy hazardowej" i "walki z pedofilią w Internecie"? Nie można pozwolić na tego typu sytuacje nawet za cenę być może zbyt ostrego podejścia do sprawy. Dla utrzymywania w państwie bezrefleksyjnego status quo oraz braku dyskusji nad problemami i ich rozwiązaniami odpowiedz jest tylko jedna: jestem na NIE!
Autor: anty
2010-04-13 17:54:56
@Grzegorz Kmita (redakcja) Przeprasza zapomniałem dodać nick - dodałem. A co do tego monopolu Windows w administracji: MSWIA – głównie AIX i RedHat + Lotus Policja – HP-UX + RedHat ARIS – HP-UX + RedHat Polskie Lasy – RedHat Cła – AIX + RedHat + Lotus Czyli tak od ręki wymieniłem tyle urzędów. Tak więc proszę nie pisać głupot o tym monopolu i że tylko w przetargach z MS są nieprawidłowości. Po prostu walka z MS jest modna i chcecie pokazać ze cos robicie ale skupiacie się tylko na MS. A sorry ale ja trochę biorę udział w przetargach i na taki jeden przetarg z IBM to wydawane jest więcej niż te 35 mln na 15 lat MS. Sami naginacie fakty w tych listach – bo dlaczego ma być tylko oprogramowanie o otwartym kodzie źródłowy?. Dostęp do kodu źródłowego wcale nie jest takie fajnie i przydatne. Niewiele firm ma ogóle programistów którzy mogą coś z tym kodem zrobić a jak mają to swoje kosztują. System ma działać i nie ważne jest dla biznesu czy jest wolny czy zamknięty kod. Sami borykamy się z problemami z oprogramowaniem open source np.: bug w mod_jk i co z tego ze zgłaszamy to jak od roku jesteśmy olewani przez developerów. Nieprawidłowości są wszędzie ale naprawdę wam się nie chce i taka jest prawda. Wolicie rzucić parę przetargów z MS i uważacie że to załatwia monitorowanie przetargów ? Zachowujecie się tak jak kiedyś Ford . Możecie kupić dowolne oprogramowanie pod warunkiem że będzie otwarte. Ja znam parę firm które mają totalnego "vendor lock-in" ( nie wiem dlaczego to pojęcie kojarzy się Wam tylko z MS ) na oprogramowaniu open source. Jedna firma ma oprogramowanie oparte na RedHat/Jboss/JBPM i chce się tego pozbyć ale nie może bo koszt przepisania jest ogromny ( nawet na innego Linux-a) a RedHat staje się coraz droższy.
Autor: trzewiczek
2010-04-13 10:45:37
@ dabal, @ Grzegorz Kmita: nie zgadzam się z takim stanowiskiem. Wydaje mi się, że na rynku pracy chodzi o umiejętność obsługi komputera, czyli poruszania się w graficznym środowisku użytkownika, obsługę pakietu biurowego, umiejętność korzystania z poczty elektronicznej oraz Internetu. Umiejętność obsługi przykładowego Ubuntu wystarczy do tego, żeby w ciągu jednego dnia przesiąść się na dowolnego Windowsa. W drugą stronę jest o tyle trudniej, że panuje opinia jakoby Linuksy były dla informatyków, bo są niezwykle skomplikowane - nikt samemu nie zaryzykuje. Oczywiście jest to mit w przypadku systemów takich jak Ubuntu czy Fedora, ale mit ten działa nad wyraz skutecznie. Argument z rynkiem pracy to argument taki sam, jak następujący: Używamy z pracowniach szkolnych Internet Explorera a nie Firefoksa, bo większość firm w Polsce używa IE, więc na rynku pracy przyda się bardziej znajomość IE. To zwykły sofizmat, który działa na ludzi i jest tym samym bardzo niebezpieczny.
Autor: Rafał Malujda (radca prawny, FWiOO)
2010-04-13 09:11:05
Do "Dabala" - piszesz: "rynek pracy od zwykłego użytkownika wymaga znajomości windows. Marnujecie swój czas, i pieniądze. Ja używam linux-a w domu, a w pracy nikt o nim nie chce slyszeć i co?", hm, chodzi bardziej o kreowanie postaw społeczeństwa obywatelskiego, wolność wyboru i rozpoczęcie mozolnego (i komplementarnego do PPPIT) trudu edukacji informatycznej prowadzącej do umiejętności obsługi komputera a nie konkretnych programów. Jak kupujesz garnek i byś się dowiedział(a), że możesz w nim gotować jedynie zupę ogórkową sporządzaną z jedynie słusznych ogórków wedle słusznego przepisu (udostępnianego odpłatnie), to zakładam z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że czułbyś w sobie opór przeciwko temu, szczególnie gdy zarówno garnek jak i potrawa (a w końcu i kucharz) finansowani są ze środków publicznych. Dziwi mnie też populizm z Twojego komentarza. Komputer to nic innego jak bardziej zaawansowane narzędzie. Ma robić określone rzeczy - działać, realizując funkcjonalności wymagane przez użytkownika. Jeżeli sam korzystasz z "linuxa" to dobrze wiesz, że przejście z windowsa na linuxa nie jest niczym trudnym, kwestia przyzwyczajenia (i nie wiem, czy nie trudniej jest przestawić się w takich przypadkach ze starego na nowego worda...). Sumując: komputer ma działać i realizować określone funkcjonalności. Realizuje je zasadniczo zarówno na windowsie, "linuxie" i innych osach - dlaczego zatem konkurencja w przetargach publicznych ma być nieuczciwa? Czy jeżeli dojdzie do tego, że połowa populacji nauczy się jeździć na rolkach to już nie będzie można korzystać z rowerów? = wolność wyboru i uczciwa konkurencja, szczególnie przy publicznych funduszach (dla wspólnego dobra)
Autor: Grzegorz Kmita (redakcja)
2010-04-13 09:07:33
@ dabal: masz sporo racji twierdząc, że na rynku pracy jest zapotrzebowanie przede wszystkim na znajomośc Windowsa, takiego też argumentu używają organizatorzy kursów i szkoleń dla bezrobotnych oraz opiekunowie szkolnych pracowni. Efekt: błędne koło sie zamyka - i temu chcemy przeciwdziałać. Druga rzecz: rodziny, które w ramach wyżej opisywanych programów nauczą sie tylko Windowsa, za kilka lat staną przed perspektywą zakupu za kilkaset zł własnego systemu (albo instalacji nielegalnej kopii), a przypominam, że chodzi o rodziny o b. niskim statusie materialnym. Dzisiaj to już nie brak kasy na komputer jest problemem, lecz na oprogramowanie - używany sprzęt kosztuje grosze, programy są ciągle drogie. Jakie wyjście? Może znajomośc OBU systemów? Ale sposób w jaki skonstruowane są przetargi wskazuje na to, że Linux w ogóle nie jest brany pod uwagę.
Autor: Grzegorz Kmita (redakcja)
2010-04-13 08:50:33
Do Autora (który nie podpisał się nawet nickiem): Twoją wypowiedź jako klasyczny anonim wypadałoby zignorować, ale dla dobra sprawy i przejrzystości naszych działań odpowiadam: 1. znasz ciekawe przetargi warte opisania? - zgłoś je za pomocą formularza, a nie narzekaj; 2. gdybyś czytał uważnie nasz serwis, to zauważyłbyś także przetargi na produkty inne niz MS. Jest ich rzeczywiście niewiele, bowiem w ogromnej większości nieprawidłowych przetargów chodzi własnie o MS - wszak firma ta jest niemal monopolistą na rynku systemów operacyjnych w administracji, więc nie rozumiem, skąd Twoje zdziwienie, że takich przetargów i w naszym serwisie jest najwięcej.
Autor: Xor
2010-04-13 07:27:15
I bardzo dobrze, że ruszyły interwencje. Mam nadzieję, że będzie ich dużo więcej! Jeśli przy okazji można przekazać gminom i urzędom dodatkową wiedzę i alternatywne spojrzenie - to tylko lepiej.
Autor: Rafał
2010-04-13 02:04:45
Zrównoważony rozwój poszedł w las a cyfrowe wykluczenie w nim hula;)
Autor:
2010-04-12 19:19:08
A dlaczego nie napiszecie o przetargu na upgrade SAP w TVP i jego migrację na RedHat. Jest tam z nazwy wskazane oprogramowanie. Ale jak rozumiem to jest nieistotne bo to nie Microsoft. Dlaczego poza chyba dwoma przetargami innymi niż MS się zajęliście?. Jak się czyta PPP IT to można odnieść wrażenie że tylko w Polsce to są przetargi na oprogramowanie MS. A tak nie jest. Wielokrotnie czytałem o przetargach na oprogramowanie inne niż MS ale na PPP IT nie ma o tym słowa. To jak Wy monitorujecie te przetargi z filtrem *Microsoft* .
Autor: dabal
2010-04-12 15:58:04
No tak, a to, że potem pójdą do pracy i będą pracować właśnie na windowsie, a nie na "innych systemach o których nie słyszeli" to już nie jest problem? Nauczą się obsługi lnux-a, a potem, nie będą umieli poradzić sobie na windows. Pisałem już o tym na os news - rynek pracy od zwykłego użytkownika wymaga znajomości windows. Marnujecie swój czas, i pieniądze. Ja używam linux-a w domu, a w pracy nikt o nim nie chce slyszeć i co?