Administracja w kleszczach vendor lock-in – raport z interwencji

Grzegorz Kmita
2010-06-30

W kwietniu rozpoczęliśmy działania interwencyjne w sprawie nieprawidłowo ogłaszanych przetargów, o których piszemy w naszym serwisie. "Złożony przez FWiOO wniosek (...) poruszył niezwykle trudne zagadnienie opisu przedmiotu zamówienia dotyczące oprogramowania systemowego. Stanowi on sygnał, iż problem ten zaczyna odgrywać istotną rolę w funkcjonowaniu administracji" – napisał jeden z urzędów w odpowiedzi na nasz list interwencyjny. Oto przegląd efektów dotychczasowych interwencji w ramach projektu PPP IT.


8 kwietnia 2010 w artykule Ministerstwo Finansów: 35 mln zł na umowę Microsoft Select pisaliśmy o wartym 35 mln zł przetargu Ministerstwa Finansów na nabycie licencji oprogramowania Microsoft w ramach umowy ramowej SELECT. W tej sprawie wysłaliśmy pismo interwencyjne a także wniosek do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o wszczęcie i przeprowadzenie kontroli doraźnej w sprawie organizacji tego zamówienia. 5 maja 2010 nadeszła odpowiedź z Ministerstwa Finansów. Ministerstwo odmówiło dokonania modyfikacji SIWZ odrzucając naszą interwencję ze względów formalnych (Przedłożona przez Państwa informacja nie stanowi zwrócenia się o wyjaśnienie treści specyfikacji istotnych warunków zamówienia); Zamawiający podkreśla ponadto, że zawarcie umowy ramowej dotyczącej odsprzedaży licencji w modelu Select ma głębokie uzasadnienie ekonomiczne, gdyż już sam model Select powoduje istotne ograniczenie cen oprogramowania, a ponadto w wyniku zapewnienia uczciwej konkurencji Zamawiający otrzymuje dodatkowe rabaty na poziomie 20%.

18 maja 2010 odpowiedział nam Departament Kontroli Doraźnej Urzędu Zamówień Publicznych, informując o wyniku postępowania wyjaśniającego który nie potwierdził zasadności wszczęcia kontroli. W uzasadnieniu czytamy m.in., że okoliczność istnienia innych technologii niż bezwzględnie wymagana przez zamawiającego nie oznacza konieczności ich dopuszczenia, w sytuacji, gdy żądanie określonej technologii i systemu jest uzasadnione z punktu widzenia interesu zamawiającego (...).

28 kwietnia 2010 poruszyliśmy kwestię kolejnego sporej wielkości przetargu Agencji Mienia Wojskowego (Nowe przetargi w MON - dostawca wciąż ten sam. Interwencja.) na 867 komputerów stacjonarnych i 343 notebooki z systemem operacyjnym MS Windows. Na naszą interwencję Agencja Mienia Wojskowego zareagowała, informując nas 21 maja 2010 o podjęciu niezbędnych czynności w celu rozpatrzenia wniosku, a następnie - zgodnie z zapowiedzią - 14 czerwca 2010 ustosunkowała się do naszych uwag. W obszernej odpowiedzi na nasze pismo Agencja Mienia Wojskowego przyznaje, że Złożony przez FWiOO wniosek (...) poruszył niezwykle trudne zagadnienie opisu przedmiotu zamówienia dotyczące oprogramowania systemowego. Stanowi on sygnał, iż problem ten zaczyna odgrywać istotną rolę w funkcjonowaniu administracji. Zaznacza jednak: Nie jest tajemnicą, że od lat oprogramowanie do administracji zarówno rządowej, jak i samorządowej, dostarcza firma Microsoft (...). Dostarczany sprzęt informatyczny z oprogramowaniem systemowym firmy Microsoft (...) posłuży do modernizacji i rozbudowy istniejącej wewnętrznej infrastruktury resortu, w tym pracującej w segmentach niejawnych - zbudowanej w oparciu o produkty Microsoft. Wymagana jest zatem pełna kompatybilność produktowa, zważywszy na konieczność zapewnienia cech "żywotności" i bezpieczeństwa teleinformatycznego pracujących sieci, systemów i usług. Powołując się na orzecznictwo Krajowej Izby Odwoławczej, Zamawiający dodaje, że w przypadku obiektywnie uzasadnionej potrzeby, jest możliwe wskazanie nazwy produktu oraz ograniczenie kręgu wykonawców bez naruszenia zasady konkurencyjności.

5 maja 2010 w tekście NIK: Windows, Nero, Roxio; UW Kielce: Windows, MS Office, NOD32 - interwencje informowaliśmy m.in. o podjęciu interwencji w sprawie przetargu na dostawę sprzętu komputerowego, ogłoszonego 23 kwietnia 2010 przez Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach. 7 maja 2010 Biuro Organizacyjno-Administracyjne urzędu udzieliło nam odpowiedzi, w której czytamy, że zakup systemu MS Windows, pakietu MS Office oraz oprogramowania antywirusowego NOD32 podyktowane jest kompatybilnością z już wykorzystywaną w Urzędzie infrastrukturą informatyczną oraz oprogramowaniem, które w niektórych przypadkach - jak np. oprogramowanie do obsługi Systemu POBYT i POBYT 2 - jest narzucone przez organa administracji centralnej. W odpowiedzi Zamawiający podkreśla także, że dążenie do zapewnienia sobie dostępu do kodu źródłowego oprogramowania jest w przypadku tego Urzędu niecelowe i w praktyce nie daje spodziewanych korzyści, gdyż Urząd nie jest w stanie samodzielnie modyfikować kodu. Musiałby do tego zatrudnić programistów lub zewnętrzną firmę, co oczywiście pociągnęłoby znaczne koszty.

31 maja 2010 po zgłoszeniu problemu ze strony potencjalnego wykonawcy opublikowaliśmy tekst "Logo producenta wytłoczone na blasze" - interwencja w przetargu ZOZ Włocławek. Firma, która zgłosiła nam ten przetarg nie mogła w nim uczestniczyć ze względu na dość kuriozalne, tytułowe wymagania Zamawiającego. Postanowiliśmy zająć się tą sprawą, tym bardziej, że Zamawiający wskazał z nazwy zamawiane oprogramowanie biurowe. W odpowiedzi na nasze pismo interwencyjne otrzymaliśmy zawiadomienie o zmianach dokonanych w SIWZ: Zamawiający przyznał że zapis "logo producenta wytłoczone na blasze" nie ma większego znaczenia dla tegoż zamówienia i został wykreślony i opublikował nową Specyfikację oraz przesunął termin składania ofert. Co do wskazania pakietu MS Office, to Zamawiający odpowiedział: Użycie konkretnego produktu od konkretnego producenta ma na celu wskazanie konkretnego produktu i jest to podyktowane współpracą oraz kompatybilnością z używanymi systemami księgowymi jak i typowymi dla branży Ochrony Zdrowia (znanymi tylko administratorowi systemów).

14 czerwca 2010 ukazał się w naszym serwisie artykuł pt. Windows i MS Office dla Izby Celnej w Olsztynie - interwencja, w którym pisaliśmy o przetargu na 50 komputerów z systemem Windows i pakietem MS Office, przy czym w przypadku pakietu biurowego Zamawiający nie dopuścił rozwiązań równoważnych. Wskutek interwencji Zamawiający wprowadził zmiany w SIWZ i dopuścił oprogramowanie równoważne, a w odpowiedzi na nasze pismo zaznaczył ponadto: Izba Celna, jako organ administracji rządowej o specyficznym profilu, korzysta z różnorodnych urządzeń i posiada bardzo rozbudowaną infrastrukturę informatyczną. Zamawiany sprzęt i oprogramowanie ma być przede wszystkim funkcjonalne i kompatybilne z innymi elementami infrastruktury technicznej, posiadanej przez zamawiającego. Właśnie takie cele przyświecały zamawiającemu, gdy opisywał przedmiot zamówienia i w żadnym przypadku zamawiający nie kierował się faworyzowaniem jednego producenta.

17 czerwca 2010 do kolejnego listu interwencyjnego ustosunkował się Centralny Zarząd Służby Więziennej. Chodziło o przetarg, który opisywaliśmy 21 maja 2010 (Służba Więzienna: 850 komputerów dla ZK i AŚ - interwencja) Dyrekcja Służby Więziennej w odpowiedzi na nasze pismo wyjaśnia: Zmiana systemu operacyjnego w nowych komputerach na inny niż MS Windows spowodowałaby konieczność zakupienia lub "przepisania" sprawnie działających i dostosowanych do potrzeb Służby Więziennej aplikacji biurowych, (...) a przede wszystkim wymagałaby modyfikacji systemu Noe.NET (Centralna Baza Danych Osób Pozbawionych Wolności) obsługiwanego przez wszystkie areszty śledcze i zakłady karne w ramach rozległej sieci WAN. Dostosowanie tego oprogramowania do innego systemu operacyjnego przewyższa kilkakrotnie koszt zakupu obecnie kupowanych komputerów. Dodać należy, że kadra więziennictwa obsługująca sprzęt komputerowy w większości nie posiada wykształcenia informatycznego. Przeszkolenie ok. 20 tys. funkcjonariuszy wiązałoby się z kosztami niewspółmiernymi do kosztów zakupu oprogramowania alternatywnego w stosunku do systemu operacyjnego Windows firmy Microsoft. Dlatego też zamawiający nie zawarł w zapisach specyfikacji słowa "równoważny" w odniesieniu do wymaganego systemu operacyjnego.

16 czerwca 2010 w artykule Iluzoryczna równoważność w przetargu UM Gdańsk - interwencja pisaliśmy o przetargu Urzędu Miejskiego w Gdańsku  na dostawę komputerów z zystemem Windows i pakietem MS Office. Zamawiający teoretycznie dopuścił rozwiązania równoważne jednak zastrzegł, że przypadku oferowania innego systemu operacyjnego (lub pakietu biurowego), system Windows 7 PL (lub pakiet MS Office) musi zostać dostarczony jako dodatkowe oprogramowanie. W naszej interwencji podkreśliliśmy iluzoryczny, pozorny charakter tak pojmowanej równoważności. W odpowiedzi Urzędu Miejskiego, wysłanej 18 czerwca 2010, czytamy, że Aktualne zapisy zawarte w SIWZ stanowią faktycznie katalog otwarty i w żaden sposob nie wykluczyły jakichkolwiek systemów operacyjnych czy pakietów biurowych, w tym oferowanych przez środowiska propagujące wolne oprogramowanie. Wymogi, jakie zostały zapisane w SIWZ, w sposób oczywisty umożliwiają oferowanie komputera z systemem Linux czy pakietem Open Office. Trudno się z Zamawiającym nie zgodzić - tylko co z tego, że wymogi SIWZ umożliwiają oferowanie komputera z systemem Linux czy pakietem Open Office, skoro narzucają przy tym dostarczenie systemu Windows i pakietu MS Office? Jak wyjaśnia dalej Zamawiający, użycie znaków towarowych było w tym przypadku uzasadnione i zastosowane w celu optymalnego wskazania specyfiki zamówienia na komputery biurowe PC. Wynika to z faktu, że posiadane przez Zamawiającego środowisko sieci komputerowej musi być spójne ze względów kompatybilności i bezpieczeństwa, co z kolei jest sygnalizowane poprzez zapis dotyczący zgodności z systemem informatycznym Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Na zakończenie Zamawiający dodaje: Jednocześnie wskazujemy, że oferta komputera PC wyposażonego zgodnie z wymaganiami Zamawiającego w sposób alternatywny, tj. w system Linux i pakiet Open Office + programy firmy Microsoft nie może być droższa od komputera wyposażonego jedynie w programy produkcji Microsoft, gdyż systemy otwarte, jak wiadomo, oferowane są jako darmowe! Zdanie to świadczy o całkowitym niezrozumieniu przez Zamawiającego problematyki wolnego i otwartego oprogramowania, którego główną cechą, odróżniającą je od oprogramowania własnościowego, jest otwartość kodu i dostępność na wolnych licencjach, a nie darmowość!

21 czerwca 2010 napisało do nas Biuro Dyrektora Generalnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Pismo dotyczy interwencji podjętej przez nas w sprawie ogłoszonego 15 maja 2010 przetargu na "Zakup i dostawę licencji na oprogramowanie IBM" (o przetargu tym pisaliśmy 27 maja 2010 w artykule "Zakup i dostawa licencji IBM" dla Ministerstwa Sprawiedliwości). W odpowiedzi na nasze pismo Zamawiający zaznacza, że wskazanie w zamówieniu nazw towarowych było w pełni uzasadnione, gdyż W latach 2003-2008, w wyniku rozstrzygnięć przetargów publicznych na realizację budowy systemów informatycznych, Zamawiający nabył oprogramowanie IBM. W oparciu o to oprogramowanie dostawcy przygotowali i wdrożyli szereg aplikacji wspierających bieżącą działalność Zamawiającego. Obecnie (...) zamawiający dokonuje aktualizacji posiadanego oprogramowania IBM. Oczywistym jest, iż w takiej sytuacji jedynym sposobem na opisanie przedmiotu zamówienia jest podanie numerów katalogowych produktów IBM.

 

Podsumowując odpowiedzi, jakich udzieliły nam urzędy, do których wysyłaliśmy pisma interwencyjne, warto zauważyć, że przewija się w nich jeden wspólny wątek: oto każdy z urzędów uzasadnia na różne sposoby takie a nie inne zapisy SIWZ tym, że zamawiane oprogramowanie musi być kompatybilne z infrastrukturą już istniejącą u Zamawiającego i/lub z oprogramowaniem narzuconym przez urzędy wyższej rangi. "Nie jest tajemnicą, że od lat oprogramowanie do administracji zarówno rządowej, jak i samorządowej, dostarcza firma Microsoft" - pisze jeden z urzędów w odpowiedzi na naszą interwencję. Nie jest też tajemnicą, że wiele używanych w urzędach aplikacji istnieje tylko w wersjach na system Windows. Dla nikogo, kto choćby powierzchownie obeznany jest z problematyką oprogramowania urzędów administracji publicznej, nie jest to żadnym zaskoczeniem.

Niepokoić może co innego: wygląda na to, że organy administracji publicznej różnego szczebla w ogóle nie dostrzegają problemu związanego z uzależnieniem swych systemów informatycznych od dominujących na rynku - niemal na prawach monopolu - dostawców oprogramowania; dodajmy: oprogramowania własnościowego i zamkniętego. W żadnej z odpowiedzi nie pojawił się fragment, który mógłby świadczyć o tym, że wybór takiego oprogramowania jest wynikiem przeprowadzenia długofalowej analizy wszystkich kosztów użytkowania (TCO) z uwzględnieniem tak istotnych w administracji publicznej czynników, jak bezpieczeństwo czy niezależność od producentów-monopolistów (co związane jest z otwartością kodu). Wskazuje się jedynie na utrzymanie kompatybilności z oprogramowaniem już istniejącym. Przy takim podejściu nawet najbardziej rygorystyczne przepisy Prawa zamówień publicznych na nic się nie zdadzą, a vendor lock-in naszej administracji trwać będzie w nieskończoność.

Reload Image
Autor: DareG
2010-07-01 23:43:41
a to Polska właśnie!!