Tychy – MS Windows dla szkolnych pracowni

Grzegorz Kmita
2010-07-13

Urząd Miejski w Jaworznie zdecydował się niedawno na prekursorskie posunięcie: wdrożenie Linuksa do szkolnych pracowni komputerowych. Pobliskie Tychy wolą jednak nie eksperymentować. Czy nie tracą na tym uczniowie?


W czerwcu w prasie pojawiła się wiadomość o migracji szkolnych pracowni komputerowych w Jaworznie na Linuksa. Informował o tym m.in. serwis Gazeta.pl w artykule Jaworzno żegna się z Windowsem i wita z Linuksem oraz Telewizja Silesia. Dzięki wdrożeniu Linuksa w szkołach miasto w najbliższych latach zaoszczędzi ok. 3 mln zł, nie mówiąc o dodatkowych korzyściach – uczniowie będą mieli świadomość, że korzystanie z komputera nie sprowadza się do umiejętności obsługi jednego systemu operacyjnego, a znajomość alternatyw korzystnie wpłynie na ich poziom wiedzy informatycznej.

W serwisie jakilinux.org pojawił się ciekawy wywiad z Maciejem Bąkiem, Starszym Informatykiem Urzędu Miejskiego w Jaworznie, pt. WiOO w Jaworznie - jak radzi sobie Linux w szkołach?: Istotnie, jednym z czynników, które popchnęły nas do migracji, jest rozporządzenie MEN, które słusznie zresztą mówi, że od 1 września 2012 roku w polskiej szkole obowiązywać ma model: przy stanowisku komputerowym pracuje tylko jeden uczeń. (...) W Jaworznie przyjęliśmy, biorąc oczywiście pod uwagę specyfikę sprzętu znajdującego się w naszych szkolnych pracowniach, że sposobem na znaczące obniżenie kosztów będzie wprowadzenie modelu terminalowego, którego główną zaletą jest to, że o komforcie pracy nie decydują parametry techniczne i wiek końcówki, przed którą siedzi uczeń, a możliwości i zasoby serwera, do którego ta końcówka jest podłączona. Dzięki temu zyskujemy możliwość dalszego wykorzystywania 8-, czy nawet 10-letniego sprzętu, na którym obecnie pracuje np. Windows 95 czy 98, jako terminala udostępniającego uczniowi graficzny dostęp do nowoczesnego systemu operacyjnego, który światło dzienne ujrzał np. w kwietniu 2010 roku (w tym konkretnym przypadku: Ubuntu 10.04 LTS). Decydując się na taki, a nie inny system operacyjny oszczędzamy dodatkowo na licencjach, dzięki czemu na przykład serwer zakupiony do szkoły może być silniejszy, co stwarza dodatkowe możliwości – mówi Maciej Bąk. – W pierwszym etapie wdrożenia celem samym w sobie nie była maksymalizacja liczby stanowisk komputerowych w jaworznickich szkołach, bo zwiększenie ich ilości założono na rok szkolny 2010/2011 i kolejny, a szkolenia, o których wspominałem wcześniej, i przetestowanie zaproponowanego modelu w praktyce. Dlatego też jaworznickie szkoły w ramach I etapu wzbogaciły się o dwie nowe pracownie komputerowe, 3 serwery, 16 terminali i monitorów, a także 6 24-portowych switchy, ale co ważniejsze, w trzech szkołach stworzono od podstaw infrastrukturę, która pozwala obecnie na bezproblemowe podpięcie w każdej z nich nawet do 80 końcówek uczniowskich obsługiwanych przez jeden serwer! Tak więc teraz w szkołach tych możliwe jest uruchomienie np. 16-stanowiskowej pracowni za 8000 złotych lub 24-stanowiskowej pracowni za kwotę 12000 złotych (pomijam oczywiście koszty okablowania), co bez modelu terminalowego byłoby trudne do realizacji.

Niestety inne śląskie miasto - Tychy - zamiast korzystać z doświadczeń niedalekiego Jaworzna, woli dalej stawiać szkolne pracownie na MS Windows. 8 lipca 2010 na stronach Miejskiego Zarządu Oświaty w Tychach pojawiła sie informacja o Przetargu nieograniczonym na dostawę sprzętu komputerowego wraz z oprogramowaniem dla trzech tyskich szkół podstawowych  (nr. ogłoszenia: 201674 - 2010, data składania ofert: 16.07.2010). Przedmiotem zamówienia  są
trzy pracownie komputerowe 25 stanowiskowe złożone z 3 gniazd użytkowników (jednego 9-cio i dwóch 8-mio stanowiskowych zestawów multimedialnych) w oparciu o komputer PC z systemem serwerowym oraz z urządzeniami dostępowymi XD2 w technologii Thin Client z oprogramowaniem do wirtualizacji desktopów.

W skład zamówienia wchodzi następujące oprogramowanie:
1. Windows Server 2008 R2, Academic 32 bit, PL 9 szt.
2. Licencja CAL: Windows Remote Desktop Svcs 2008 Academic DvcCAL 72 szt.
3. Licencja CAL: Windows SvrCAL 2008 Academic DvcCAL 72 szt.
4. Program antywirusowy. Zalecane do rozwiązania NComputing: Outpost PRO Security Suite 2009 lub równoważne. Za równoważne uważa się oprogramowanie spełniające następujące warunki: (...)
wspieranie systemów: Windows XP, Vista i Windows 7 oraz Windows Server 2003 i 2008.

Jak wielokrotnie pisaliśmy, opisanie przedmiotu zamówienia w taki sposób pozostaje sprzeczności z treścią przepisów art. 29 ust. 2 i 3 Pzp, Zamawiający chce bowiem zamówić produkty od konkretnego producenta, wykorzystując przy okazji znaki towarowe konkretnych podmiotów, tu: słowny Znak Towarowy Wspólnoty nr 003500824 – Microsoft. Taki opis przedmiotu zamówienia wyłącza ponadto z konkurencji podmioty, które mogłyby dostarczyć inne rozwiązania, spełniające wymagania techniczne i funkcjonalne – Zamawiający naruszył więc także jednocześnie art. 7 ust. 1 Pzp, zgodnie z którym Zamawiający przygotowuje i przeprowadza postępowanie o udzielenie zamówienia w sposób zapewniający zachowanie uczciwej konkurencji oraz równe traktowanie wykonawców.

Niezgodność z przepisami Pzp to jedno; druga rzecz to wydawanie pieniędzy na komercyjne licencje, a rzecz trzecia – najważniejsza – to edukacja informatyczna oparta na wyrabianiu w uczniach przeświadczenia, że obsługa komputera = obsługa jednego systemu operacyjnego.

Reload Image
Autor: Maciej
2010-07-20 10:27:13
Piękne wypowiedzi w obronie Linuxa i open source! Piękna idea .... I taką niech pozostanie. Tymczasem realia są nieco inne. Edukacja kieruje się standardami, jakim jest program nauczania. Do tego programu dostosowane są pomoce naukowe takie jak edu-romy (np firmy YDP), do podręczników dołączane są płytki CD z oprogramowaniem przedmiotowym. Dzięki standaryzacji w każdej szkole - czy to w Warszawie, Pcimiu, lub w Koziej Wólce - uczniowie mogą z nich korzystać i pogłębiać wiedzę. Dzięki tak sformułowanemu przetargowi uczniowie otrzymają pracownie przedmiotowe odpowiadające tym standardom. Ale dostaną też coś więcej. Pracownia terminalowa NComputing - bo o takiej jest mowa - pozwala nauczycielowi na znacznie więcej. 1/ Zaoszczędzić czas - zamiast grzebać w kilkunastu komputerach instaluje oprogramowanie i zarządza tylko z jednego komputera, nie jest ograbiany z czasu przeznaczonego na zajęcia dydaktyczne. Wszystko robi tylko na 1 komputerze, a nie na kilkunastu PC-tach. 2/ Świadomy nauczyciel informatyki obok obowiązkowego systemu operacyjnego zainstaluje również na drugiej partycji kultowego Linuksa i tylko restartując swój komputer udostępni uczniom nowe środowisko, ku zadowoleniu przedmówców :) Krytykowanie warunków przetargu świadczy o niezrozumieniu przedmiotu zamówienia. Padła tu nazwa NComputing - to rozwiązanie terminalowe jest uniwersalne. Pracuje idealnie w środowisku Microsoft jak i pod Ubuntu. Dzięki temu szkoły w najtańszy możliwy sposób pozyskują na własność legalne systemy operacyjne Microsoft nie zamykając drzwi przed Linuksem i darmowym oprogramowaniem. Tak więc zarzut " ... a rzecz trzecia – najważniejsza – to edukacja informatyczna oparta na wyrabianiu w uczniach przeświadczenia, że obsługa komputera = obsługa jednego systemu operacyjnego." staje się BEZPODSTAWNY. Krytykować można zawsze, i wszystko. Dobrze gdy ta krytyka będzie twórcza nie a tylko jako zwykłe czepianie się. Brawo dla organizatorów przetargu - osiągnięto świetny kompromis: - rozwiązanie dwusystemowe - duża oszczędność energii elektrycznej, pracownia bez szumiących wentylatorów - dopasowanie rozwiązania do potrzeb programu nauczania za zdecydowanie niższą cenę - przełamanie stereotypów, że w pracowni musi być kilkanaście PC-tów - Tychy - pierwsze miasto w Polsce, które decyzją centralną wsparło nowoczesną technologię informatyczną w szkołach
Autor: Marcin
2010-07-18 18:17:10
Na początku chciałbym zaznaczyć, iż otwarte oprogramowanie jest piękną ideą, sam na studiach byłem jej gorącym zwolennikiem. Jednak zbierając doświadczenie zawodowe, w zderzeniu z realiami i potrzebami użytkowników – myślę, że moje podejście nabrało nieco bardziej wyważonego charakteru. Próbując wdrażać rozwiązania OpenSource często napotyka się bariery, które forsując można wyrządzić więcej szkód niż pożytku. W przypadku, o którym tutaj mowa - przetarg dla szkół podstawowych - uważam, że trzeba rozpatrzeć to z szerszej perspektywy. Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za zakupem systemów Windows jest to, iż szeroka gama profesjonalnego oprogramowania edukacyjnego jest dedykowana tylko pod wspomniany system. Więc chyba racjonalne jest w sytuacji szkoły zakupić system, który umożliwi bezproblemowe korzystanie z niego i pozwoli na zrealizowanie celu edukacyjnego, dla którego komputery zostają zakupione. Z tego co się orientuję to szkoły te nie tworzą stricte pracowni komputerowych, których celem jest nauczanie informatyki, ale pracownie przedmiotowe do zajęć multimedialnych z naciskiem na wykorzystanie dostępnego na rynku oprogramowania edukacyjnego. W takich warunkach system ma być przede wszystkim kompatybilny z oferowanymi na rynku aplikacjami multimedialnymi i edukacyjnymi. Dodatkowo zauważmy, iż kupując Windowsa - przecież nikt nie pozbawił możliwości instalacji darmowego Linuksa, jakiegokolwiek oprogramowania OpenSource (z tego co wiem to na pewno w przynajmniej jednej ze szkół będzie również zainstalowane oprogramowanie OpenSource - m.in Ubuntu - jako drugi system) – więc nie odcina się dzieci od możliwości poznawania innych rozwiązań i systemów. Znowuż, gdyby szkoły wybierały tylko Linuksa, to można by im zarzucić, iż uniemożliwiają dzieciom poznanie wiodącego systemu operacyjnego, którego znajomość przecież będzie tak potrzebna w przyszłej pracy. Tak się składa, że powszechnie używanym na świecie systemem operacyjnym jest system Windows (dokładne dane z Wikipedii: Linux dominuje na rynku superkomputerów – 91% wobec 1% dla Windows -dane na czerwiec 2010 - z kolei Windows dominuje na rynku komputerów osobistych i stacjonarnych - 87,8% wobec 4,8% dla Linuksa, zaś wg www.ranking.pl tylko 0,65 % użytkowników w Polsce ma zainstalowanego Linuksa! ). Więc chyba lepiej by uczniowie poznawali narzędzia, na których bardzo prawdopodobnie kiedyś będą pracować. Zaś jeśli ktoś zapragnie zostać administratorem IT i zarządzać superkomputerami, serwerami to pozostają stosowne studia informatyczne. Parę słów o "oszczędnościach". Co prawda licencja Linuksa jest bezpłatna w porównaniu z licencją edukacyjną Windows, która kosztuje „aż” ok. 170 zł a wersja Windows Server 2008 to ok. 600 zł. Jednak trzeba tu podkreślić, iż oprócz licencji Windows otrzymuje się wsparcie techniczne, którego niestety w przypadku darmowego Linuksa nie ma. Toteż wybierając Linuksa do urzędu, szkoły itp. należy mieć na uwadze kilka dodatkowych kosztów, m.in. koszty przeszkolenia personelu, koszty pomocy technicznej, czyli koszt wiedzy specjalistycznej na wypadek specyficznych awarii serwera. Nie każdy ma czas i wiedzę, nawet nauczyciel informatyki w szkole podstawowej nie musi być specjalistą od serwerów Linuksa, zaś firmy oferujące wsparcie techniczne nie są instytucjami charytatywnymi i za usługi IT nieraz każą sobie słono płacić. Nauczyciel przedmiotowy powinien przede wszystkim skupić się na realizowaniu programu nauczania a nie - w razie jakiejś awarii systemu - tracić czas na zagłębianie się w poradniki, tutoriale czy fora dyskusyjne w poszukiwaniu rozwiązania ewentualnych problemów technicznych. Nie można krytykować, oceniać jakiegoś rozwiązania nie znając pełnego kontekstu i sytuacji zamawiającego, jak również nie mając na uwadze wszystkich realnych zysków i kosztów - tych krótko i długofalowych. Skonstruowanie prawidłowego SIWZ jest nie lada wyczynem i cieszę się, że jednym z Waszych celów jest pomoc i edukacja w tej materii. Jest to bardzo potrzebne i na tym może warto się skupić. Co do popularyzacji OpenSource - przytoczę jeden z komentarzy, który się pojawił na Waszej stronie: „..może trzeba zacząć od polemiki z firmami programistycznymi, aby zaczęły pisać oprogramowanie pod systemy równoważne. Jak będą aplikacje dziedzinowe pod inne systemy to i przetargi będą inaczej wyglądały.”
Autor: itpro
2010-07-18 14:31:26
A ja chciałbym pogratulować dyrekcji tych szkół, że zdecydowała się w końcu na terminalowe rozwiązanie, które pozwala na niezłe oszczędności. Nareszcie coś się ruszyło i zaczął ktoś kalkulować koszta. My mamy podobne lub nawet to samo rozwiązanie (nComputing w typie x550), które praktycznie zwraca się na samej energii po 2-3 latach. Można mieć tylko nadzieję, że pozostałe szkoły na śląsku pójdą za ich przykładem.
Autor: adminek
2010-07-17 19:14:17
Jakiś czas temu miałem przetarg w naszym szpitalu (nie powiem jaki bo się ktoś do nas zacznie doczepiać :) Na szczęście udało się w przetargu zakupić Windowsy. Byłyby wyrzucone pieniądze w błoto gdyby ktoś wcisnął jakiegoś Linuksa na desktopy, brrr. Mam nadzieję, że kiedyś popularyzatorzy OpenSourca zrozumieją w końcu, że analizując koszty zakupu programowania trzeba mieć na uwadze nie tylko koszt licencji, ale wiele dodatkowych kosztów tj.: wsparcie techniczne, odpowiednie przeszkolenie personelu, zatrudnienie odpowiedniego informatyka, jeśli utrzymuje się dwa systemy (Linuks i Windows) to praktycznie trzeba zatrudniać adminów od jednego i drugiego, brak oprogramowania biznesowego na linuksa czyli by trzeba kupić programy napisane na zamówienie ? (to naprawdę kosztuje). Oczywiście Linuks jest dobry dla pasjonatów do domu czy do wielu zastosowań serwerowych (mamy na nim bramkę sieciową, sambę itp. Slackware rulez :) ) ale nie do desktopów, na których będą używane konkretne profesjonalne programy. Mamy kilka systemów obsługujących m.in. księgowość, magazyn, apteczki oddziałowe, ruch chorych, statystykę i rozliczanie z NFZ oraz dużo pomniejszych obsługujących specjalistyczne urządzenia i jakoś żadne z nich nie oferuje współpracy z Linuksem. Przecież nie kupuje się komputerów tylko do użytkowania sys. operacyjnych, ale przede wszystkim pod użytkowanie oprogramowania. U nas 99,9 % programów współpracuje tylko z Windows. Wybór takiego systemu to nie zła wola informatyków, ale po prostu nie ma innego wyboru. Oczywiście można w imię "idei" iść w koszta i zamiast pieniędzy przeznaczonych na leczenie i utrzymanie szpitala zapłacić firmom ciężkie pieniądze za napisanie na nowo ich programów pod OpenSourcowy system, przeszkolić na nowo personel (i wyrzucić kasę wydaną na wcześniejsze szkolenia), a na to wszystko potrzeba znowu dużo czasu, który można również uważać za koszt.. tylko po co to ? W imię jakiejś idei ? Mówiąc praktycznie, patrząc na wszystkie koszta - myślę, że szpitale i resztę budżetówki po prostu nie stać na OpenSourca, na jego zakup, wdrożenie i utrzymanie. Wydaje się, iż "walka" pomiędzy OpenSourca a jedynym słusznym rozwiązaniem ;) to walka pomiędzy idealistami a trzeźwo stąpającymi po ziemi praktykami. Konsultujcie się z praktykami IT, zobaczcie ich punkt widzenia. Może bardziej trzeba zachęcać firmy do pisania softu pod linuksa niż atakować informatyków, którzy i tak nie mają tak naprawdę wyboru.
Autor: mr.rozsądek
2010-07-17 14:03:33
Ostatnio przeglądałem rankingi popularności systemów w Polsce (ranking.pl): - Windows 97,58 % - Linuks: 0,65 % .....tak, tym dzieciom na pewno baaardzo się przyda znać linuksa ;) pozdrawiam
Autor: Jeszcze wierzący, że się uda
2010-07-14 14:12:52
Dla porównania, jak postępują systemy edukacyjne w innych krajach UE, na przykładzie Portugalii polecam artykuł "PT: Nearly all school children getting familiar with open source" z 14 lipca na portalu OSOR.EU http://www.osor.eu/news/pt-nearly-all-school-children-getting-familiar-with-open-source
Autor: Sławek
2010-07-14 09:41:58
Czyli robią mniej/więcej to samo, co w jaworznie. Tam też mówiono o wirtualizacji Windows. I tak Jaworzno przoduje, gdyż Tychy dopiero teraz zainteresowały się Thin Client. Zastanawiam się, jak sprawdzi się to w praktyce. Systemy operacyjne(czyli w moim słowniku bez DOS/Windows) dosyć dobrze sprawują się, jako Thin Client. Przykładów udanego wdrożenia Linuksa w roli Thin Client na całym świecie można mnożyć. Na pewno wirtualizacja nie zmniejszy wymagań(model Linuksowy w Thin Client oznacza mniejsze zużycie pamięci na serwerze, a model Windowsowy już nie, bo jest wirtualizacja). Czyli w przypadku Thin Client z Windows może wyjść drożej niż w przypadku normalnej instalacji Windows. Zresztą, to w przedmiocie zamówienia nie ma wzmianki o Linuksie lub jakimś innym systemie. Jeżeli desktop będzie wirualizowany, to na końcówce i tak musi pracować jakiś system, który będzie komunikować się z serwerem. Na pewno nie będzie to Windows, bo w takim wypadku nie stosowano by Thin Client. Czyli na końcówkach musi być jakiś system operacyjny, a tego przedmiot zamówienia nie obejmuje.
Autor: Jeszcze wierzący, że się uda
2010-07-14 07:58:58
Tu najprawdopodobniej tkwi źródło przyszłych problemów z akceptacją innego oprogramowania przez pracowników firm i instytucji. Właśnie przyzwyczajenie (czytaj, bo to znam, bo to umiem) jest głównym powodem oporu przed innymi rozwiązaniami. Niestety dotyczy to zarówno pracowników operacyjnych (wygoda, nie chcę niczego nowego) jak i osób z kręgów decyzyjnych (wygoda, po co mi te kłopoty), oraz zarówno użytkowników końcowych (wygoda, j.w.) jak i informatyków ("kasa", bo za to płaci się na rynku). Szkoła mogłaby zrobić bardzo dużo dobrego ucząc otwartości również w tym wymiarze. I właśnie najwięcej do zrobienia mają szkoły odpowiadajace za poczatkowy okres edukacji. Na studiach jest już trochę za późno, chociaż uczelnie też mają wiele do zrobienia (zbyt chętnie korzystają z iluzorycznej, w perspektywie długoterminowej dal państwa, bezpłatności programu MSDN). Najdziwniejsze jest to, że takie decyzje podejmowane sa w sytuacji permanentnego braku środków na edukację. Może z przykład Jaworzna należałoby rozpropagować w kuratoriach i urzędach gmin ? Przy okazji, dziękuję WAM, za podjęcie i popularyzowanie otwartości oprogramowania.