Wolne Oprogramowanie do szkół? Zdecydowanie tak!

Tomasz Barbaszewski
2010-07-20

W kontekście opisywanych przez nas przetargów na sprzęt i programy dla szkół toczy się dyskusja o różnych – pragmatycznych i ideowych – aspektach wdrażania wolnego oprogramowania w szkołach.


Od redakcji: publikowany poniżej tekst Tomasza Barbaszewskiego to polemika z artykułem Przemysława Adama Śmiejka "Wolne Oprogramowanie nie do szkół", zamieszczonym w ub. roku w serwisie edukacyjnym Alrauna.org. Dyskusje, jakie toczą się w komentarzach pod naszymi artykułami o przetargach na komputery i oprogramowanie dla szkół (np. Tychy – MS Windows dla szkolnych pracowni oraz Co w śląskich szkołach: Linux czy Windows?) świadczą o tym, że temat jest cały czas aktualny i wzbudza żywe zainteresowanie.  Oto kolejny głos w tej sprawie.



Mniej więcej rok temu Przemysław Adam Śmiejek opublikował tekst Wolne oprogramowanie nie do szkół. Jako nauczyciel (szkolny i akademicki) nie zgadzam się z argumentami Autora.

Pan Śmiejek pisze: Najważniejsze pytanie, jakie sobie należy zadać, brzmi: Czy szkoła powinna być oderwana od życia? Przecież nasi wychowankowie niedługo pójdą do pracy i spotkają się z prawdziwymi problemami w prawdziwym świecie biznesu. Czy dlatego, że nauczyciel miał ideologiczne zapędy, uczeń ma być później poszkodowany? Przypomina mi to historię z moich czasów studenckich, gdy obowiązkowa była nauka korzystania z 7-cyfrowych tablic logarytmicznych oraz arytmometru mechanicznego na korbkę, popularnie zwanego "kręciołkiem". W sumie wydawało się to całkiem rozsądne, bo tak zwany "biznes" (biura projektowe) tak właśnie wówczas pracował. Niestety, jakiś nieodpowiedzialny człowiek wymyślił w czasie moich studiów kalkulator elektroniczny i cały sens procesu dydaktycznego diabli wzięli. Nigdy nie użyłem nabytych umiejętności w kręceniu korbą arytmometru!

Drogi Panie Przemysławie – proszę pamiętać, że uczeń I klasy gimnazjum wejdzie w życie zawodowe po około 10 latach! (trzy lata gimnazjum, kolejne trzy liceum i studia). Nauka praktycznego wykorzystywania dzisiejszych technologii będzie mało przydatna za 10 lat. Technologia Wiki, którą Pan wykorzystuje na swojej stronie ma niespełna 9 lat – a HTTP i HTML dopiero 19 lat! 17 lat temu na Świecie było 200 serwerów WWW. Mam więc pytanie – czy uznałby Pan za stosowne, aby uczyć w szkole w 1993 r. podstaw HTML? A MS Internet Explorer powstał dopiero w 1995 r. jako klon NCSA Mosaic...

Otóż wcale nie jestem pewien, czy dzisiejsi uczniowie gimnazjów pójdą do biur, w których będzie królować MS Windows i MS Office, tym bardziej, że firma Microsoft aż do 1995 r. nie uznawała istnienia TCP/IP. A jakie jest jej stanowisko dziś? Proszę nie mieć złudzeń – niebieskie "e" na pulpicie nie pozostanie na zawsze symbolem Internetu (pisał Pan to rok temu – a już widać tu spore zmiany!). Proszę pamiętać: kształcić należy dla jutra – nie na dziś.  Na tu i teraz wystarczą proste, kilkudniowe kursy, których na rynku dostatek.

Ponieważ jestem pewnie nieco starszy od Pana (i stażem nauczycielskim, i wiekiem) pozwolę sobie Panu przypomnieć powiedzenie przypisywane Plutarchowi: Umysł nie jest naczyniem, które należy napełnić lecz zarzewiem, które należy rozniecić. Pisze Pan: nowe, inne, nieznane odstrasza. Chwileczkę – czy to znaczy, że mamy nauczać rzeczy znanych, bo ich się nie boimy? Mnie zawsze się wydawało, że cały system edukacji powinien być nakierowany na naukę rzeczy nowych i nieznanych – a nie być treningiem określonych, automatycznie uruchamianych zachowań. Musztra wojskowa jest dobra w wojsku. Noblista J. J. Thomson (1906 - odkrycie elektronu) nie miał pojęcia, do czego to maleństwo się może przydać – a dziś stoi na nim cały świat.

Tyle ideologii – a teraz do szczegółów, które Pan podnosi.

Pisze Pan: Zbudowanie (...) pracowni w oparciu o rozwiązania niewłasnościowe jest oczywiście możliwe (choć dużo trudniejsze), ale kto to zrobi i za ile? Przecież nie nauczyciel, który nie ma na to czasu ani kwalifikacji. Właściwie w tym miejscu można by zamknąć dyskusję. Istotą zawodu nauczyciela jest absolutna konieczność ciągłego podnoszenia swych kwalifikacji – bo świat nie stoi w miejscu. Pracowałem na pewnej uczelni w Instytucie Fizyki i niektórzy pracownicy przez 20 lat powtarzali ten sam wykład!  Studenci oczywiście są sprytni - a więc "gotowce" także przechodziły z roku na rok. A czy przez te 20 lat nic interesującego w fizyce się nie wydarzyło? Bzdura! Ale pracownicy "nie mieli czasu" się douczyć i usprawiedliwiali się twierdząc, że "poziom dzisiejszych studentów jest tak niski, że i tak nie zrozumieją". No i trwała fikcja: nauczyciele (akademiccy) udawali, że uczą, a studenci, że się uczą. Byle do zaliczenia i do egzaminu. Czy naprawdę o to chodzi w dydaktyce?

Wydaje mi się, że Pańska opinia bierze się głównie z traktowania systemu Linux tak jak traktuje Pan MS Windows. Otóż MS Windows od początku był przeznaczony dla przeciętnego użytkownika i opracowany zgodnie z regułą "Market Driven". Nie można zakładać wiedzy specjalistycznej u przeciętnego użytkownika domowego (który będzie także jego administratorem) – a więc system trzeba przed nim zabezpieczyć! W Linuksie obowiązuje stara, uniksowa reguła: "root wie co robi, a więc może wszystko". To root jest odpowiedzialny bezproblemową pracę użytkowników – tak było w dużych systemach uniksowych i tak pozostało w Linuksie. Pisze Pan, że do Ubuntu nie ma i nie będzie paczek GIMPa 2.4  – a ja dziś widzę na gimp.org apt-get dla wersji 2.6. Broni się Pan przed instalacją nowego systemu – a czy wszystkie programy dla Windows 7 pracują na MS Windows 95?

Pisze Pan o problemach z pamięcią – a dlaczego (tak jak np. Jaworzno) nie wprowadzi Pan terminali graficznych? Jednolite środowisko, centralne zarządzanie – no i nie płaci Pan za licencje dostępowe oraz rozszerzenia pamięci do każdego komputera uczniowskiego. A przecież jest rdesktop – i problemów z dostępem do Windowsów nie ma.
Główną zaletą Linuksa w porównaniu z MS Windows jest możliwość otwarcia uczniom oczu na wewnętrzną budowę oprogramowania. MS Windows (i to na lepszym komputerze niż w szkole) wielu uczniów ma w domu i czasem aż litość bierze, jak uczniowie między sobą  śmieją się z wysiłków nauczycieli usiłujących ich "uczyć Windowsa i Office'a z Internetem". Uczniowie naprawdę chcą się czegoś nowego nauczyć – dopóki szkoła ich tego skutecznie nie oduczy. Linux jest dydaktyczną szansą dla szkół – bo może ukazać uczniom inny, nieznany świat. A odkrywanie nowych światów to przywilej (i powinność) młodości. Wielu z nich może zapłonąć "żywym ogniem" – trzeba się tylko o to postarać.

---------

dr Tomasz Barbaszewski – Przewodniczący Rady Ekspertów Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, prezes firmy ABA, były dyrektor ds. nowych technologii w Optimus SA, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego i Politechniki Krakowskiej.

Reload Image
Autor: aix_Wolna_Głupota
2010-10-07 14:39:21
@GregKoval "(...)(Marble, KStars, Parley, Kgeography, Kalzium, Kalgebra i kilka z GNOME, ciekawi mnie ile darmowych odpowiedników dla tych programów oferuje Windows." Większość wymienionych przez Ciebie programów jest dostępna bezpośrednio na Windowsie, podobnie jak środowiska KDG i GNOME. Bezpiecznie można przyjąć, że każdy darmowy program na Linuksa ma co najmniej kilka darmowych odpowiedników na Windows.
Autor: aix_Wolna_Głupota
2010-10-07 14:32:17
"firma Microsoft aż do 1995 r. nie uznawała istnienia TCP/IP" Od 1993 pod Windows Nt 3.1 można było przeglądąc internet za pomocą pierwszej przeglądarki na świecie NCSA Mosaic. Owszem IE wyszedł w 1995, ale pupilek wszystkich open sourcowców Fire Fox dopiero 2004(!!).
Autor: Mesiu
2010-07-20 14:28:00
Święte słowa, powiem tylko że gdyby nie moja własna ciekawość i chęć poznania czegoś innego niż Windows, to pewnie nigdy w życiu nie skończyłbym studiów informatycznych i nie posiadałbym takiej wiedzy jaką mam teraz, wiedzy której bardzo często nie znajdziemy w książkach do informatyki, nawet tych traktujących o Linuksie (oczywiście nie mówię tu o Polskich szkoła :-) z jasnych przyczyn), a którą możemy zdobyć jedynie robiąc to co nam się podoba i co nas wciąga, a nie to co nam z góry narzucają jako jedyną słuszność. Gdyby świat dzisiaj stał tylko na produktach firmy M$ nie byłoby mowy o żadnej konkurencyjności, a tak sama obecność innych produktów zmusza M$ do wymyślania nowych rzeczy, a czasami wracania do starych (bardzo dobry przykład - sztandarowy wręcz z TCP\IP). Rynek pracowniczy nie jest nastawiony tylko na M$ windows, coraz więcej firm przynajmniej po części migruje na otwarte rozwiązania, głównie ze względu na koszty, ucząc w szole jedynie Windowsa nie "uczymy", a "ograniczamy". Nauczyciele powinni sobie zdawać sprawę z tego, że ci którzy wyjdą spod ich ręki będą kiedyś szukać pracy i jeśli nie będą mieli odpowiednio szerokich kwalifikacji albo przynajmniej znajomości podstaw kilku systemów operacyjnych czy programów do obróbki tekstu albo grafiki (one w rzeczywistości mają wiele wspólnego i znając 2 poradzimy sobie z resztą), tej pracy nie znajdą i będą musieli się po nocach douczać czegoś, co powinna ich nauczyć szkoła.
Autor: Sławek
2010-07-20 14:25:28
Ostatni komentarz. Zastanawia mnie, czy ten nauczyciel tłumaczy uczniom licencje na MS Windows? We współczesnym świecie jest to niemmal konieczne, gdyż w licencjonowanie ma istotne znaczenie. Jeżeli założymy własną firmę i złamiemy licencję, to możemy mieć problemy. Ma to szczególnie ważne przełożenie na rzeczywistość, gdyż dużo młodych ludzi wyjedzie na pewno studiować za granicę(przecież obecnie tak robią, to pewnie za 20 lat też! ;-) ). W wielu krajach licencjonowanie ma ogólnie szersze zastosowanie - w Polsce wiele zapisków w licencjach jest nie ważnych, bo np. godzących w godność człowieka lub kompletnie bezsensownych. Skoro mamy uczyć dzieci tego, co będzie ważne w ich dorosłym życiu, to powinno się na zajęciach omawiać licencję Windows.
Autor:
2010-07-20 14:21:00
W promowaniu i bronieniu IE widać właśnie pewny aspekt ideologiczny, by wytłumaczyć pozostanie na Windows i IE. Wierzę, że komputery dostarczone wraz z pracownią są dostosowane, by z tą pracownią współpracowały. Jakie ma jednak przełożenie to, że dzieci korzystały z IE w domu na to, że będą pod niego projektować strony internetowe/będzie im to potrzebne w pracy? Szkolny program obejmuje tworzenie stron internetowych. Jak działa IE, to nikt tego nie wyjaśni. Ja nie mam pojęcia, jak IE wyświetli moją stronę na ekranie, dopóki IE mi jej nie wyświetli. W przypadku przeglądarek dbających o standardy, to mogę sobie nawet stronkę naszkicować na stronce(jeżeli ja ją projektowałem), a pokrycie będzie niemal w 100%. Obecnie tak się projektuje stronki, że klienta prosi się o naszkicowanie wyglądu stronki.
Autor: Sławek
2010-07-20 14:17:51
Pierwsza rzecz, która mnie rozłożyła, to sugestia, iż Windows jest nawet w bankomatach. Powszechnie wykorzystuje się obecnie systemy tylko DOS-o lub Unikso podobne. Windows obecnie zaczyna przypominać hybrydę, gdyż do tego DOS-o podobnego systemu jest coraz więcej rozwiązań z Uniksa. Nawet obecnie trudno już go porównać do DOS-a(jest gdzieś pośrodku, a zmierza w kierunku Uniksa). Tym bardziej rozbawiła mnie sugestia, że Windows jest w bankomatach, gdyż w bankomatach nie jest zbyt popularny, a siedzi tam nie od zawsze. Natomiast w bankomatach od prawie zawsze królują systemy Uniksopodobne. Nie wspominając o wykorzystaniu Linuksa na stacjach kosmicznych, promach kosmicznych, samochodach, w nawigacji(bez nowoczesnej nawigacji elektronicznej współczesny świat by nie istniał), odtwarzaczach filmowych czy konsolach do gier. Jest nawet w sprzęcie służącym do ratowania życia, no i oczywiście na moim komputerze.
Autor: GregKoval
2010-07-20 12:42:34
Kiedyś z ciekawości przejrzałem program nauczania informatyki w szkołach podstawowych i gimnazjach, praktycznie każdy punkt tego programu można zastosować do różnych otwarto-źródłowych odpowiedników programów Microsoft. Nauka używania stempla w takim Photshopie nie odbiegałaby teoretycznie od nauki tego samego narzędzia w GIMPie. Celem wykładowcy nie jest wskazanie gdzie znajduje się dana funkcja w programie i jakiego skrótu używamy ale jaki jest sposób jej działania. Osoby, które są zwolennikami standaryzacji oprogramowania szkolnego z tym używanym używanym na co dzień w domu i pracy nie biorą pod uwagę ewolucji GUI tych programów i sens nauczania bezmyślnego klikania w różne funkcje może zemścić się w przyszłości. Dobitnym przykładem jest moja koleżanka, urzędniczka ZUS, która w ramach informatyki miała MS Office 2003. Teraz kiedy przyszło jej pracować na najnowszej wersji kompletnie nie potrafiła się odnaleźć w nowym GUI, także opcja przywrócenia standardowego (poprzedniego wyglądu) obecna w programie nie była dla niej zbyt STANDARDOWA. Obecnie przygotowuję netbooka dla mojej siostrzenicy chodzącej do gimnazjum, chcę aby był w miarę otwarto-źródłowy i zgodny z programem nauczania, ponadto planuję dodać kilka programów będących doskonałymi pomocami naukowymi (Marble, KStars, Parley, Kgeography, Kalzium, Kalgebra i kilka z GNOME, ciekawi mnie ile darmowych odpowiedników dla tych programów oferuje Windows.